
Silnik graficzny karty Sparkle Calibre X265 został oparty na chipie GT200 B1. Jego premiera odbyła się jeszcze w ubiegłym roku. Proces technologiczny odbywa się w 55 nm, zaś ilość tranzystorów jakie zawarto w GPU wynosi 1,4 miliona. Podobnie jak każdy inny GeForce GTX 260, również i nasz Calibre dysponuje 216 zunifikowanymi procesorami strumieniowymi, które odgrywają ważną rolę w renderowaniu trójwymiarowych scen. Oprócz tego, GTX 260 ma 72 jednostki teksturujące i 28 rasteryzujących. Nawet jak na dzisiejsze czasy, specyfikacja techniczna wygląda nowocześnie. W kwestii pamięci operacyjnej, na pokładzie akceleratora znalazło się 896 MB pamięci GDDR3 na magistrali 448 bitów. Maksymalna przepustowość testowanej karty wynosi aż 127 GB/s.
Firma Sparkle zdecydowała się na podniesienie zegarów taktujących rdzeń i pamięć. Sugerowane parametry według NVIDII to 576/999 MHz. Nasz dzisiejszy bohater natomiast pracuje z częstotliwością 666 MHz dla GPU i 1134 MHz dla pamięci. Będzie to miało swe odbicie w wydajności. Sparkle Calibre X265 obsługuje co najwyżej DirectX 10 (Shader Model 4.0). Szkoda, że NVIDIA nie zdecydowała się swego czasu na wsparcie DX 10.1. Już kilka gier wspiera ów standard i wydajność na nim jest wyraźnie wyższa (BattleForge, Stormrise czy też HawX).
Producent wycenia kartę na kwotę 600-700 zł.


Kartę zapakowano w czarne pudełko z rączką, przypominające walizeczkę. Na okładce pudła umieszczono jedynie napisy "GeForce" oraz rysunek przedstawiający konia z rogiem.
W środku bez wodotrysków. Producent niestety nie był nastawiony na zbytnie umilenie czasu graczom - brak jakiejkolwiek gry. Szkoda, bo karta kosztuje krocie! W skład standardowego wyposażenia weszły: instrukcja obsługi, przewody zasilające oraz nośnik CD ze sterownikami oraz programem SPA Tune.

SPA Tune to prosta aplikacja do wybierania trybów pracy. W programie dostępne są trzy predefiniowane tryby o nazwach: overclocking mode (OC), standard mode (STD) i green mode (GRN), ustawiające częstotliwości taktowania GPU, shaderów i pamięci na poziomie odpowiednio 666/1476/2268 MHz, 576/1242/1998 MHz oraz 400/800/600 MHz. Ponadto, aplikacja informuje użytkownika o temperaturze rdzenia graficznego i prędkości obrotowej wentylatorów.


Układ graficzny jest bardzo okazały. Rozbudowany system chłodzący przyciąga oko, wygląda ciekawie. Całość sprawia dobre wrażenie. Widać że Sparkle przyłożyło się również do jakości wykonania. Calibre X265 jest standardowej wielkości, zajmuje też dwa sloty na płycie głównej.


Śledź, w odróżnieniu od referencyjnych GeForce GTX 260, jest jednoslotowy. Producent umieścił na nim tylko dwa wyjścia DVI. Karta wymaga podpięcia dwóch przewodów o 6 pinach. Obok wtyczek zasilających znalazło się miejsce na wyjścia SPDIF.




Sparkle pozbył się referencyjnego coolera NVIDII i zastosował swój własny. Wykorzystany system chłodzący nosi nazwę Calibre Dual Fly. Jak informuje producent, jest to pierwsza na świecie karta graficzna wykorzystującą technologię radiatora wspartego na filarach (Pillars Traversed Cooling Fins Technology). Sparkle chwali się, że metoda ta stanowi dobre rozwiązanie chłodzące dla tych wszystkich, którzy dążą do osiągnięcia jak najwyższej wydajności graficznej, przy najniższej temperaturze pracy.
System składa się z wykonanej, z czystego aluminium podstawy radiatora, dwóch ciepłowodów o średnicy 6 mm, dwóch ciepłowodów o średnicy 8 mm, 9 aluminiowych filarów przecinających radiatory i dwóch niskoobrotowych wentylatorów. Cztery ciepłowody podłączone są bezpośrednio do powierzchni GPU i zapewniają wydajność transportu ciepła na poziomie ośmiu ciepłowodów. Zastosowanie filarów umożliwia szybki transfer energii cieplnej z filarów do ośmio–warstwowego radiatora (poprzez bezpośredni kontakt). Połączenie ciepłowodów i technologii radiatora wspartego na filarach ma zapewniać większą sprawność rozpraszania ciepła i znacznie zwiększa wydajność chłodzenia GPU, pamięci wideo, obwodów MOS i NVIO na płytce PCB.
Bardzo dobre wrażenie wywołała praca wentylatorów. Obojętnie czy to pod obciążeniem, czy to w spoczynku, ich praca jest bezszelestna. To wyjątek wśród GeForce GTX 260. Najważniejsze, że nie odbiło to się kosztem wyższych temperatur. Rdzeń graficzny rozgrzewał się w grach do około 66 stopni, natomiast w systemie operacyjnym miał 51 stopni.
