Overclock.pl » Testy i recenzje » Test 9 myszek dla graczy

Gigabyte Aivia M86002012-08-10 20:53:54 |  Kamil Zieliński (Kapitan)

„Płyta główna” i nazwa marki Gigabyte były dla mnie już prawie synonimami. Od 10 lat poszczególne komputery w moim domu wyposażone były w sprzęt tego producenta. Sprawdźmy, czy firma poradzi sobie z urządzeniem plastikowym równie dobrze jak z krzemowym.

Opakowanie

Aivia dotarła do mnie w eleganckim, błyszczącym opakowaniu, na którym dominuje czerń. Frontowa część przedstawia elegancką grafikę myszki. Po wstępnych oględzinach wiemy już, że Aivia M8600 to laserowa mysz bezprzewodowa, zdolna też pracować w trybie przewodowym. Opakowanie wzmaga apetyt na zawartość. Zniecierpliwiony wyjmuję z pudełka dwa kolejne: plastikowe i znów kartonowe. To pierwsze skrywa mysz osadzoną w gąbce. Drugie zawiera woreczek, przydatny do przechowywania myszki lub innych gadżetów w czasie transportu. Wewnątrz znajdują się:

  • Stacja dokująca
  • Potrzebne przewody
  • Dodatkowy akumulatorek
  • Zapasowe ślizgacze
  • Płytka ze sterownikami
  • Krótka instrukcja obsługi

Gdy na początek chciałem podłączyć mysz przewodem, tak by po prostu szybko skorzystać z komputera, z pomocą przychodzi Quick Start Guide.

 

Budowa i wygląd

Sposób w jaki zapakowano mysz może poprawić humor niejednej osobie. Dobre wrażenie trwa, gdy wyjmiemy gryzonia. Futurystyczny kształt myszki przypomina samochody marki Lamborghini. Dla wszystkich, którzy nie potrafią zrozumieć, jak mysz komputerowa może być porównywana z tą włoską maszyną, śpieszę z wyjaśnieniami. Aivia jest dosyć długa, a jej długość i sylwetka może odstraszyć niejednego kocura. Obudowa została wykonana z plastiku. Lewy i prawy przycisk myszki łączą się na grzbiecie myszki. Pomiędzy nimi jest pas błyszczącego plastiku, w którym z ogromną dokładnością o detale, umieszczono całkiem dobrą rolkę. Następnie znajdują się dwa cienkie przyciski do regulacji DPI, a pomiędzy nimi diody, które spełniają dwie funkcje: pokazują poziom DPI i stan naładowania akumulatorka w bezprzewodowym trybie pracy. Tylna część myszki to akumulator, który jest jednocześnie tym brakującym ogniwem obudowy. Już grzbiet myszy, w miarę oddalania się od części z rolką, miał lekki garb. Obudowa akumulatora przypomina umęczony kręgosłup niejednego studenta informatyki. Powiedziałbym, że mojego ale ja mam skoliozę a linia na grzbiecie gryzonia jest prosta. Jakie to ma znaczenie dla graczy i jak na tym ucierpi ergonomia, napiszę trochę później.

 

Myszka my symetryczną budowę, co jest dobrą wiadomością i dla leworęcznych, i dla mnie – opisując jeden bok załatwiam tak przy okazji drugi. Otóż boki nie zostały jakoś szczególnie wyprofilowane pod palce, mają tylko niewielkie wgłębienia. Po obu stronach mamy po dwa przyciski dodatkowe. Poprawę kontroli nad gryzoniem ma zapewnić chropowata faktura bocznych części. Niestety, na próżno szukać w tym materiale jakiejkolwiek gumowej domieszki. Przód myszki akcentują ciekawie wygięte wykończenia głównych przycisków i zaślepka złącza, w które wepchniemy dołączony, specjalny przewód. Głośny klik jaki wówczas wydaje przewód i siła, jaką musimy użyć by później odłączyć urządzenie powoduje obawy związane z trwałością tego elementu.

 

Pod spodem widzimy niewielkie ślizgacze, z których jeden, co ciekawe, otacza laserowy sensor, złącze, którym urządzenie będzie komunikować się ze stacją dokującą wraz z przyciskiem służącym do nawiązania łączności, włącznik/wyłącznik tak jak w każdej widzianej przeze mnie myszy bezprzewodowej i przyciski umożliwiające zdjęcie tylnej części z akumulatorem.

 

Stacja dokująca mogła by być większa. Jej gabaryty sprawiają, że ciężka mysz nie siedzi stabilnie. Umożliwia ona nam ładowanie samej myszki, lub oddzielnie samego akumulatorka. Wszystkie kable mają elegancki oplot, wtyczki są pozłacane a dodatkiem jest filtr ferrytowy. O ile ciekawy wygląd myszki może wielu osobom przypaść do gustu, to już stacja nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Oprogramowanie

Instalacja dołączonych na płytce sterowników przebiegła bezproblemowo. Po uruchomieniu oprogramowania moje umęczone oczy doznają szoku, bowiem na pierwszy rzut oka „wszędzie wszystkiego pełno”. W głównym oknie umieszczono od razu chyba większość możliwych opcji zaś całość jest efektowna pod względem graficznym.

W lewym górnym rogu sterownika znajduje się przełącznik trybu pracy (dla lewo- i praworęcznych). Pod nim umieszczono wskaźnik, informujący nas o tym, czy mysz działa w trybie przewodowym, czy bezprzewodowym. Bardziej na prawo, rysunki pada z baterią i liścia z baterią są związane z trybem pracy baterii. Ten drugi oznacza oszczędzanie energii - parametry myszki powinny ulec pogorszeniu po to, byśmy wolniej zużywali akumulator. Większej różnicy w działaniu myszki pomiędzy trybem dla graczy a tym oszczędnym nie zauważyłem. W centralnej części umieszczono zdjęcie gryzonia i funkcje do zmiany zastosowania poszczególnych klawiszy. W zależności od tego, który przycisk konfigurujemy, podświetla się odpowiednie miejsce na gryzoniu. Po lewej stronie mamy Basic Function, czyli listę funkcji przewidzianych przez twórców oprogramowania. Aby coś zmienić, wystarczy pożądaną opcję przeciągnąć na obszar odpowiadający danemu przyciskowi. Rzecz jasna możemy również nagrywać i przypisywać we własnym zakresie makra, które da się zapisać na dysku i w pamięci myszki. Makra możemy nazywać i przypisywać im ikonki wg uznania.

Wracając do okna głównego, zajmijmy się tym razem prawym rogiem. Przycisk „mode” służy do przełączania między profilami, a „color”, jak sama nazwa wskazuje do zmiany koloru podświetlania. Dla ciemnolubnych stworzono czarny, który oznacza brak światła. Opcje umieszczone w dolnej części okna pozwalają na zapisywanie ustawień na dysku, w pamięci gryzonia i powrót do tych fabrycznych. W „sensitivity” wyregulujemy rozdzielczość sensora. Parametr możemy ustawić dla każdej osi oddzielnie, w zakresie od 100 do interpolowanych 6600 DPI. Istnieje również możliwość przypisania różnych parametry dla 4 poziomów. W tej samej zakładce dobierzemy również szybkość przesyłania danych z myszy do komputera. Mamy 8 możliwości, zaczynając od 125 na 1000 Hz kończąc. Na koniec w „scrolling setting” zmienimy szybkości przewijania rolką. Co ciekawe rolka klika również na boki. Niestety, gdy mysz pracuje w trybie bezprzewodowym, większość z tych opcji mamy poukrywanych.

Sensor

Wg moich informacji, w M8600 zastosowano laserowy czujnik firmy Philips, który spotkałem również w czasie testów Razer Naga Epic rok temu. Odbiło się to niestety na precyzji myszki, nie jest to wysoki poziom Avago ADNS-9500 znany z myszek SteelSeries czy choćby Logitech lub Revolteca. Na podkładce Epic Gear Hybrid Pad zdarzyło się, że kursor odmawiał posłuszeństwa i drgał chwilę wokół pewnego położenia. Poza tym, jak widać w testach syntetycznych, szybkość komunikacji z komputerem stoi na odpowiednio wysokim poziomie, interpolowane są tylko najwyższe rozdzielczości (powyższej 5600 DPI), zaś efektu akceleracji w zasadzie nie odczułem. Ogólnie rzecz biorąc, jest to poziom dla wielu osób wystarczający, lecz biorąc pod uwagę cenę urządzenia, wymagałbym lepszych fajerwerków.

Chwyt i kontrola

Gabaryty myszki (długość), jej ostry grzbiet, całość wykonana z przeciętnej jakości plastiku i dziwnie cofnięty za sprawą akumulatorka „środek” ciężkości zdecydowanie negatywnie wpływały na kontrolowanie gryzonia. Wystarczy chwilę potrzymać dłoń na myszce, by ta była cała mokra. Z resztą, nie da się jej trzymać całą ręką i grać. Palm grip jest tu koszmarnie niewygodny, nie wiele lepiej jest gdy chcemy oprzeć chociaż kawałek nadgarstka i kontrolować mysz kciukiem oraz palcem małym (claw grip). Jest to jeden z niewielu gryzoni, którego najlepiej kontroluje się samymi palcami. Niestety, podczas tego specyficznego fingertip grip zdarzało się mi przypadkowo wciskać przyciski do zmiany DPI. Dobry dostęp miałem za to do rolki i przycisków bocznych. Dobrego wrażenia nie zrobiły również ślizgacze. Podczas przesuwania gryzonia na blacie biurka mysz stukała, zdarzało jej się to nawet podczas ślizgu na podkładce. Na podobny defekt cierpiała dawniej moja A4 Tech, sądzę więc, że w obu urządzeniach ślizgacze zostały wykonane i przyklejone podobnie. Jestem dość patetyczny jeśli chodzi o czystość, natomiast Aivia wbrew moim przekonaniem wyjątkowo bardzo się brudzi. Brud pcha się w rozmaite szczeliny.

Wrażenia z gier

Bad Company 2

Waga i ergonomia charakteryzujące urządzenie wymusiły na mnie granie w niskich ustawieniach DPI. Przy wyższym poziomie czułości po prostu nie mogłem zapanować nad gryzoniem. Były to odpowiednio 600 DPI dla dokładnego celowania z karabinów snajperskich, ponad 1000 DPI gdy po prostu biegałem gotowy do oddania strzału i powyżej 1600 DPI gdy kierowałem czołgiem i chciałem możliwie szybko skierować działo w odpowiednie miejsce.

Unreal Tournament

W Bad Company 2 jakoś dawałem sobie radę za pomocą testowanej myszki. Niestety tempo Unreal Tournament, mnogość rozmaitej budowy korytarzy, wielopiętrowych pomieszczeń i sposób działania poszczególnych broni aż prosiły się o zmianę gryzonia na coś poręczniejszego i żwawiej działającego.

Company of Heroes

Gdy po ponad tygodniu testów przyzwyczaiłem się do fingertip grip, kontrolowanie jednostek, opanowywanie kolejnych punktów czy budowa umocnień przestały być skaraniem boskim. Gra w żadnym wypadku nie dała mi odczuć, że coś jest nie tak z sensorem.

 

Całość dopełnia fakt, że M8600 za prawie 300 złotych, w trybie bezprzewodowym pracowała stabilnie w odległości nie przekraczającej metra, do tego pozbawionej przeszkód w postaci kawałka obudowy komputerowej czy choćby blatu biurka. Takowe „bariery” powodowały zacinanie się kursora.

Nawigacja

Pierwsza Następna  
  Następna Ostatnia
  • Enermax
  • Aquatuning.pl
  • Cenowarka.pl
  • XFX
  • Intel Corporation
  • Asus
  • BenQ
  • Chieftec
  • Gigabyte
  • Cooler Master
  • Zotac
  • Seagate