Overclock.pl » Testy i recenzje » Zestawienie klawiatur – co wybrać przy zakupie? - Aktualizacja

Gigabyte Force K72014-08-15 23:00:00 |  Kamil Zieliński (Kapitan)

Jeżeli czytasz te słowa, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że markę Gigabyte już znasz. Prawdopodobnie miałeś, a może masz ich płytę główną lub kartę graficzną. Tak wysoka popularność spowodowana jest dostarczaniem na rynek produktów cechujących się wysokim współczynnikiem opłacalności. Od czasu do czasu w.w. producent wprowadzi także produkt na dłużej zapadający w pamięć, jak np. GTX 460 z serii SOC, któremu postanowiłem zbudować mały ołtarzyk. A co z akcesoriami dla graczy?

Urządzenia peryferyjne od Gigabyte również pojawiają się na rynku, choć rzecz jasna goszczą tam rzadziej niż podzespoły bazowe. Oferta jest na tyle rozbudowana, by każdy znalazł coś dla siebie. Koronnym przykładem jest opisywana przez nas seria Aivia Krypton, a podkładka z tym oznaczeniem jest jednym z najczęściej polecanych przeze mnie akcesoriów. A co z klawiaturami? 

Specyfikacja

 Wygląd i opakowanie 

Klawiatur tej firmy jest około 20 i wśród typowych modeli, o klasycznym designie i możliwościach, znajduje się także perełka Force K7, którą miałem okazję przetestować. Dotarła do mnie zapakowana w duże kartonowe opakowanie, utrzymane w czarno-granatowej kolorystyce. Jego estetyka i projekt z pewnością przypadną Wam do gustu. 




Awers opakowania nie szturmuje nas informacjami jak poranna transmisja radiowa, za to prezentuje elegancką grafikę klawiatury. Radosne informacje znajdujemy z drugiej strony opakowania, a te traktują m.in. o Anti-Ghostingu, czy „dynamicznej” kontroli podświetlenia oraz głośności.

Gdy już wydobędziemy zawartość pudełka, nasze oczy ucieszy nietypowa budowa przy jednoczesnym zachowaniu harmonii. Sylwetka jest, bowiem nietypowa- tu i tam widzimy nacięcia, wybrzuszenia. Nie myślcie, że kształty są okrągłe jak kałdun ministra. Klawiatura K7 mogłaby wyskoczyć z jednej krypty wraz z myszką i podkładką z serii Krypton. 




Nie samym kształtem człowiek żyje. Klawisze zdecydowanie spodobają się fanom klawiatur „laptopowych”. Niski profil i skok, to ich cechy rozpoznawcze. Czcionka jest wyraźna. Nie ma nigdzie dodatkowych klawiszy makr, natomiast mamy klawisze funkcyjne i dwa „pokrętła” przypominające scroll od myszki. Jedno służy do płynnej regulacji podświetlania oraz do zmiany jego koloru (do wyboru niebieski, zielony i coś pomiędzy nimi), a drugie do regulacji poziomu głośności. Podświetlanie jest nietypowe – zwykle żarzy się czcionka klawiszy, tutaj natomiast ich otoczka. 




Obserwując klawiaturę pod kątem, wyraźnie widać, gdzie znajdują się źródła światła. Nie wszystkim to przypadnie do gustu. Zapewne część z Was preferuje podświetlanie precyzyjne jak u Genius Manticore. Niektórzy będą narzekali, że diody rażą w oczy i są widoczne jak wieża kościoła w niewielkiej gminie. Mi jakimś trafem to podświetlenie przypadło do gustu. Małym gratisem jest dioda, która oprócz sygnalizowania stanu Num Lock, Caps Locka czy Scroll Locka, sygnalizuje także blokadę klawisza Windows.



 

A jak wykonanie konstrukcji? Plastiki są przyzwoitej jakości. Sprawiają wrażenie lekko chropowatych, jednocześnie wydają się lekko gumowe. Klawisze są gładkie i śliskie. Gumowe materiały umieszczone pod spodem są sporych gabarytów i dobrze chronią przed przemieszczaniem się klawiatury. Nóżki są szerokie i nie powinny bez powodu się połamać. Force K7 podłączymy porządnym, oplecionym przewodem, na którym umieszczono rzep ułatwiający zachowanie porządku. 




Wrażenia 

Do klawiatury nie ma dodatkowego oprogramowania. Wszystko co potrzeba obsługujemy widocznymi przyciskami. Producent chwali się bardzo niskim skokiem klawiszy i tak naprawdę jest. Wciskając klawisz, potrzeba przyłożyć całkiem dużą siłę, ale nim się obejrzycie ten już „zaskakuje” i dociska się jeszcze odrobinę, nie stawiając oporu. Pisanie jest przy tym bardzo ciche. Wszystko to zasługa nożycowego mechanizmu membranowego. 


Tak jak pisałem, mamy tu 3 kolory podświetlania, przy czym możemy regulować ich intensywność. Mogłoby się to odbywać szybciej – rolką trzeba się mocno nakręcić, żeby coś zmienić. Podłączonej i podświetlonej Force K7 nie sposób odmówić charakteru. 

Funkcję Anti-ghosting obsługują najczęściej używane przez graczy klawisze. Dba ona o to, by nawet w przypadku naciśnięcia kilku innych przycisków, te najbardziej potrzebne (czyli jak wiadomo, m.in. WSAD) reagowały jak potrzeba. Obsługiwanych jest 7 jednoczesnych naciśnięć klawiszy. 


Jeśli lubicie wyzwalać klawiaturą rozmaite multimedia, nie powinniście narzekać. Tu każdy z klawiszy F1-F12 spełnia dwojaką funkcję. Oprócz swej klasycznej roli, może uruchomić pocztę, tudzież wpłynąć na odtwarzane multimedia. Klasyk. 

Gigabyte chwali się również sylwetką, wymierzoną przez speców od ergonomii. Wszystko po to, byście mogli powiedzieć Waszej masażystce, że skolioza i reszta z tych paskudnych spraw, to wcale nie wina siedzenia przed komputerem, bo mieliście przecież zaprojektowane przez profesjonalistów stanowisko.  Tu faktycznie wszystko zdaje się być szyte na miarę. Nawet podkładka pod nadgarstki, jest takich gabarytów, że gdyby była ciut mniejsza, stała by się bezużyteczna. Teraz jest w sam raz. 


Teraz druga strona medalu – dałem do sprawdzenia sprzęt znajomemu, który służy mi radą i pomocą odkąd dwurdzeniowe procesory zaczęły „tykać”. Jak można się było domyślać, jemu podświetlanie nie przypadło do gustu. Patrząc na sprzęt idealnie od góry, w zasadzie niezbyt łatwo je dostrzec. Zerknijmy pod kątem, a co bardziej wrażliwe oczy mogą zostać pogwałcone przez diody. Tak samo rolki – te z pewnością nie mogły spodobać się komuś, kto na co dzień korzysta z dużych „pokręteł” klawiatury Microsoft Sidewinder X6. 


Omawiając budowę klawiatury, wspominałem o śliskich klawiszach. Możecie mieć problemy z ich wyczuciem. Niski profil, niemowlęca gładkość sprawiają, że krawędzie są trudno wyczuwalne. Przy zwykłym użytkowaniu nie zwraca się na to uwagi. Natomiast w pewnych sytuacjach w grach, to może mieć znaczenie. 

Podsumowanie

W sumie mamy kolejną całkiem niezłą klawiaturę. Ta wyróżnia się designem - wielu osobom jej wygląd z pewnością może przypaść do gustu. Force K7 nie komplikuje nam życia dodatkowymi przyciskami czy oprogramowaniem. Toteż, jeśli ich nie potrzebujecie, to będziecie tak jak ja usatysfakcjonowani. Do tego klawiatura daje dziwne odczucie, że obsługa komputera jest prosta. Ma w sobie coś z rosyjskiego karabinu. Nie ma tu zbyt wiele elementów, które niebawem mogą się zetrzeć, zepsuć, stać brzydkie i bezużyteczne.

Pod znakiem zapytania stoją jedynie rolki do regulacji podświetlenia i poziomu głośności. Dobrze, że są, nie musimy wciskać kilku klawiszy, pytanie tylko, czy nie można było ich wykonać lepiej? Są jak scroll od myszki i sprawują się tak sobie.

Poza tym nie jest to klawiatura dla wszystkich. Nożycowy mechanizm z jednej strony aktywuje klawisz migiem. Z drugiej tracimy wyczucie i kontrolę, którą zapewniają wyżej profilowane klawisze i to dzięki nim, może uda nam się reagować szybciej.

Teraz najlepsza wiadomość, z którą postanowiłem się wstrzymać do końca. Urządzenie można dostać za mniej niż 150 złotych. Nawet jeśli taka kwota wydaje Wam się wygórowana, jak na sprzęt tego typu – ot klawiatura do komputera, to uwierzcie mi, niełatwo znaleźć tu konkurencję. Więc, jeśli macie taki budżet, a w dodatku lubicie mechanizm nożycowy, znany Wam z laptopów i nie potrzebujecie dodatkowych klawiszy – to sprzęt dla Was!

Klawiatura podtrzymuje tradycje Gigabyte. Jest całkiem dobra i adekwatnie wyceniona. Właśnie cena sprawia, że Force K7 należy się wyróżnienie „opłacalny”.

Nawigacja

Pierwsza Następna  
  Następna Ostatnia
  • Intel Corporation
  • Cenowarka.pl
  • XFX
  • Cooler Master
  • Asus
  • Chieftec
  • BenQ
  • Seagate
  • Aquatuning.pl
  • Enermax
  • Zotac
  • Gigabyte