Overclock.pl » Testy i recenzje » Słuchawki Bitfenix Flo - posłuchajmy debiutanta

Wygląd i budowa2014-09-27 20:20:00 |  Kamil Zieliński (Kapitan)

Na początek jeszcze małe ostrzeżenie dla Was. Postanowiłem, że przez pierwsze kilka miesięcy stanę się po prostu zwykłym użytkownikiem sprzętu audio. W wielkim skrócie zabierałem je w różne miejsca, podłączałem do rozmaitych urządzeń, a gdy ktoś chciał posłuchać, to za drobną przysługą udostępniałem ten sprzęt. Z tego względu pierwsze linijki tej recenzji i zdjęcia, powstały dopiero po wielotygodniowych wyczerpujących testach. Wszystko po to by membrany zdążyły się "rozruszać", a obudowa pokryła się pierwszymi oznakami zużycia. Byłem ciekaw, jak sobie dadzą radę.

Słuchawki w gruncie rzeczy, podobnie jak ich opakowanie, są eleganckie. Co prawda przyciągają uwagę, ale raczej nie większą, niż Wasza głowa. Bitfenix dołożył starań, by design nie był specjalnie krzykliwy, co biorąc pod uwagę obecne trendy, jest nie lada wyzwaniem. Z drugiej strony Flo wyglądają całkiem nowocześnie, wręcz nieco futurystycznie, jednocześnie zachowując prostotę i elegancję.  Moim zdaniem, inżynierowie wykonali swoją robotę po mistrzowsku. Przejdźmy do szczegółów.

Zacznijmy od części, którą zetkniecie z uszami. Membrany przykryte są miękkim i przyjemnym w dotyku czarnym materiałem, który ku mojemu zdziwieniu, po paru miesiącach nie zdążył się zakurzyć ani zabrudzić. Część, z którą najczęściej będziecie się stykać, jest podobnie miła i miękka. Została obita porządną skórą. Przytwierdzono ją solidnie i przyłożono się do detali.

Obrzeża słuchawek są ozdobione błyszczącym materiałem. Jeśli upływający czas i niezbyt delikatne traktowanie miałyby coś zepsuć, to właśnie miały to szansę zrobić z tym elementem. Zazwyczaj tak jest - pamiętacie test klawiatury Tesoro Durandal? Tam podobnie wykonany, błyszczący element umieszczono gdzieś pod spacją i wystarczyło go potrzeć, by go "zdrapać". Tu nie jest oczywiście tak źle, ale podejrzewam, że po latach będzie się ścierał. Czujecie tu niewielką dozę ironi? Powinniście, bo teraz na siłę staram się do czegoś przyczepić. Za chwilę znów to zrobię.

Zewnętrzną część obudowy nauszników, wykonano z wysokiej jakości mieszanki gumo-plastiku, która również jest miła w dotyku i dodaje pierwiastka science-fiction. Materiał ten kojarzy mi się z tym, którym przykryto obudowę Bitfenix Collosus. Z miną Gargamela dodam, że także on nie jest niezniszczalny. Przyglądając się pod odpowiednim kątem i wspierając oświetleniem, dostrzeżemy skutki działalności czasu.

Zewnętrzny fragment nauszników, ozdobiony jest błyszczącym logo firmy. Obie ta części są umieszczone pod kątem. Połączono je cienkimi, plastikowymi rurkami. Są dość elastyczne i dobrze dostosowują się do głowy. Możemy je regulować w niewielkim zakresie, w osi góra-dół. Brakuje tylko możliwości obracania nauszników wokół własnej osi. Pozostało jeszcze wspomnieć o materiale, który to powinien zetknąć się z czubkiem głowy. Zastosowany "pasek" jest bez zarzutów, a o ergonomię dbają "poduszeczki". Poza nimi, materiał jest chropowaty.

Jak podłączyć słuchawki? Okablowanie jest odpinane. W zestawie znalazły się różne przewody, które możemy podłączyć w zależności od potrzeb. Najczęściej posługiwałem się zwykłym kabelkiem, o długości 1 metra. Drugi, to połączenie dwóch kabli, gdzie na jednym jest pilot umożliwiający włączanie/wyłączanie mikrofonu i regulację głośności, a drugi rozdziela się na końcu na dwie części, które oczywiście wypadało by podłączyć, jeśli chcemy korzystać jednocześnie ze słuchawek i dołączonego mikrofonu.

No właśnie, mikrofon. Pałąk jest solidnie wykonany, podobnie jak reszta. Jeżeli go nie potrzebujemy, nie ma problemu, nie musimy go zakładać. Jest on zakończony, podobnie jak dołączone przewody, pozłacaną wtyczką mini-jack.

Nawigacja

Pierwsza Następna  
  Następna Ostatnia
  • Aquatuning.pl
  • Zotac
  • Seagate
  • Cooler Master
  • Cenowarka.pl
  • Chieftec
  • Gigabyte
  • Enermax
  • Asus
  • BenQ
  • XFX
  • Intel Corporation