Overclock.pl » Testy i recenzje » Test wyciszanej obudowy Nanoxia Deep Silence 2

Test wyciszanej obudowy Nanoxia Deep Silence 22013-12-16 19:25:00 |  Kamil Zieliński (Kapitan)

564.jpg Kilka lat temu szwedzka firma Fractal Design zapoczątkowała erę tak oczekiwaną przez miłośników chłodnych i jednocześnie cichych komputerów. Seria Define łączy te cechy wraz z kosmiczną funkcjonalnością i eleganckim wyglądem. Pomysł musiał się sprzedać i znaleźć naśladowców. Gdy przypadkiem natknąłem się na ofertę marki Nanoxia, czyli obudowę Deep Silence 2, pomyślałem - trzeba ją jak najszybciej sprawdzić! Na pierwszy rzut oka, na zdjęcia ze sklepu internetowego, wygląda jak wydłużony brat rodziny Define. Ale gdy sprawdzimy cenę, która jest niższa… oprócz kliknąć „lubię to”, kusi opcja „kupię to”. Ale zaraz, najpierw sprawdźmy, co ta skrzynia potrafi.

Nanoxia - co to w ogóle jest?

Słyszeliście kiedyś o tym co robi Nanoxia? Pewnie większość z Was udzieli przeczącej odpowiedzi. Jest to niemiecka firma, która w ofercie ma obudowy, wentylatory i akcesoria typu oplecione przedłużki przewodów. Rodzina Deep Silence to pięć obudów, o bardzo zbliżonym wyglądzie. Numerowane są one od 1 do 6 (brak informacji o wersji nr 3). Różnią się trochę wnętrzem, funkcjonalnością i oczywiście wymiarami. Niektóre mają możliwość montażu ogromnej ilości dysków twardych, inne cechuje bardziej gamingowe zacięcie, większość sprzyja fanom chłodzenia cieczą.

Od tej obudowy oczekuję przede wszystkim ciszy i akceptowalnych temperatur, a im pozytywniej zaskoczy mnie pod innymi względami, tym lepiej!

Wygląd zewnętrzny

Dołożono wszelkich starań, by obudowa dotarła do mnie w idealnym stanie. Pudło skrywające ten skarb jest całkiem estetyczne. Kolorowe i lakierowane, lekko błyszczy, a jego stonowana stylistyka przypadnie do gustu także osobom, które z rozrzewnieniem wspominają połowę ubiegłego wieku.

Zawartość wygląda jak eksperyment genetyczny, któremu poddano jamnika i wyciszaną obudowę Fractal. Najważniejsze, że zabieg ten można zaliczyć to udanych i Nanoxia tak przypominająca zwężonego i wydłużonego Fractala, wygląda całkiem nieźle. Wprawdzie na pierwszy rzut oka widać, że tu i ówdzie materiały są gorszej jakości. W końcu trzeba było na czymś zaoszczędzić, prawda?

Czarny lakier egzemplarza, który otrzymałem do testów, położono bez zastrzeżeń. Powierzchnia obserwowana z bliska w jasnym pomieszczeniu, sprawia wrażenie mieniącej się i chropowatej. Całkiem nieźle. Panel przedni zabójczo przypomina Fractala.

  • Na górze mamy wejście/wyjście audio.
  • Pośrodku przycisk połyskujący przycisk Power otoczony przez obwódkę, która jak można przypuszczać, będzie podświetlona.
  • Bardziej na prawo znajdują się dwa porty USB 3.0 i jeden 2.0.


Poniżej widzimy błyszczące drzwiczki, od wewnętrznej strony uzbrojone materiałem wygłuszającym. Skrywają one:

  • trzy zaślepki typu 5,25”,
  • przycisk reset,
  • dwa potencjometry do kontroli prędkości obrotowej wentylatorów.


To o jeden kontroler więcej niż w Fractal Define R4. Zamykamy drzwiczki, które trzymają się przy obudowie tajemniczą, niewidzialną siłą. Jak przypuszczam, dzieje się to dzięki magnesom.

Pod drzwiczkami mamy zamocowaną na sztywno część skrywająca wentylatory. Powietrze do obudowy dostanie się dzięki wycięciom w częściach bocznych i zapewne także za pomocą otworu pod spodem panelu.
O ściankach bocznych w tym momencie za bardzo nie ma co pisać - zewnątrz obie są identyczne i nie ma w nich żadnych urozmaiceń. Na blaszanym dachu obudowy, umieszczono zaślepione otwory, do montażu opcjonalnych wentylatorów 12/14 cm.

Część tylna ma sporo różnych wycięć i otworów, prawdopodobnie wpływających na obniżenie temperatury powietrza w tylnej części obudowy. Znajduje się tam “wydech” 12-centymetrowego wentylatora i niestety, ze względu na szerokość obudowy, nie zamieścimy tam większej jednostki. Zaślepki dla kart rozszerzeń zostały ponacinane. Zasilacz montowany jest oczywiście na dole. Z tyłu są też otwory, którymi wypuścić możemy węże chłodzenia wodnego. Zaślepki do nich wykonano z gumy i przygotowano ich ponacinane wersje.

Został jeszcze spód obudowy. Mamy tu cztery srebrne i wysokie na ok. 2,5 cm nóżki. Oprócz tego trudno nie zauważyć ogromnego filtra chroniącego przed kurzem. Wyciągamy go z tylnej części obudowy, co ze względu na jego długość (ok. 34 cm) wymusza przekręcenie obudowy na bok. Za filtrem mamy otwory, przez które powietrze będzie wsysał zasilacz i ewentualnie opcjonalny wentylator, który tam zamontujemy. Niestety, powierzchnia siatki wentylacyjnej dla zasilacza jest dość mała, przez co część jego wentylatora będzie zakryta. Nie powinno to stanowić większego problemu, ze względu na możliwości sprężania powietrza.
Wygląd zewnętrzny mamy za sobą, czas rozebrać obudowę.

Wygląd wewnętrzny

Zaczniemy klasycznie, czyli od zdjęcia ścianek bocznych. Ilość wolnego miejsca jest powalająca. W obudowie zmieścimy najszersze płyty główne, elementy chłodzenia cieczą, i… a co ja się będę rozdrabniał - wewnątrz zmieścilibyśmy jeszcze pewnie inną obudowę!

Tacka na płytę główną ma ogromny otwór, który powinien ułatwić życie osobom zmieniającym chłodzenie procesora. Jest tu także pełno otworów, dzięki którym układanie kabli powinno być łatwiejsze.

 

Na górze, wzorem Fractal Design, znajdują się zaślepione i wygłuszone otwory wentylacyjne. Z tyłu mamy wentylator Nanoxia, wyposażony w 9 łopatek. Jego rozmiar to 12 centymetrów i niestety brak możliwości montażu w tym miejscu czegoś większego.


Na dole znajdziemy miejsce na zasilacz. Przy okazji opisu tego fragmentu, obudowie się oberwie. Blacha pod zasilaczem jest cienka i mało „stabilna”. Zasilacz zamontujemy na plastikowych nóżkach, na które przyklejono gumowe nakładki. W trakcie testu okazało się, że dwie gumki odkleiły się i jedna była przyklejona do zasilacza, a o drugiej “słuch zaginął”. Mam nadzieję, że nie została wessana przez wentylator zasilacza. Powierzchnia styku tylnej części zasilacza również została wyłożona materiałem redukującym drgania. Obok zasilacza możemy zamontować wentylator, o maksymalnym rozmiarze 14 cm.


Bardziej po prawo znajduje się fragment, w którym możemy zadomowić siedem napędów typu 3,5”.


Gdybyśmy chcieli dorzucić jeszcze wentylatory, możemy to zrobić dzięki odpowiednio powycinanemu i wyprofilowanemu kawałkowi blachy. Wystarczy odkręcić to “ustrojstwo” i zamontować tam w razie potrzeby jeden lub dwa wentylatory o rozmiarze 12 centymetrów. Oczywiście dyski i tak są owiewane przez powietrze dostarczane przez dwa wentylatory zamontowane z przodu, ale do tego jeszcze wrócimy.


Trzy napędy typu 5,25” standardowo zadomowimy na górze. Możemy montować je klasycznie, za pomocą narzędzi, bądź wykorzystując elementy zaprojektowane przez producenta. Dobrze, że mamy alternatywę.



Czas zbadać to, co skrywa błyszcząca część frontowa. Zdejmujemy ją ściskając w odpowiednich miejscach wewnątrz obudowy i pociągając trzymając za otwór pod spodem. Wentylatory zakrywa jeszcze filtr. Zdejmujemy go razem ze „śmigiełkami”, które to są do niego przykręcone.


Tutaj funkcjonalność zdecydowanie kuleje. Chcąc zmienić wentylator, albo przemyć filtr, trzeba się sporo nakręcić śrubokrętem. Zniwelować to można poprzez montaż wentylatorów wewnątrz obudowy, przy wspomnianej wcześniej klatce na dyski.

Jeśli chodzi o ilość wolnego miejsca, za tacką do płyty głównej, to mamy tam około 15 mm przestrzeni. Jest to odpowiednia odległość, dzięki której mamy możliwość sensownie poukładać przewody.

Testy i wrażenia

Montaż

Elementy umożliwiające lub ułatwiające montaż. Co ciekawe, nie zabrakło ponacinanych zaślepek otworów dla posiadaczy chłodzenia wodnego.

Dzięki dużej ilości wolnego miejsca, obyło się bez przykrych niespodzianek, czy obaw o to, że z uwagi na wysokość coolera procesora nie zamkniemy obudowy. Dyski przykręcamy na gumowych podpórkach do tacek. Te z kolei po prostu wkładamy w odpowiednie miejsce.
Właśnie do takich "sanek" przykręcimy dysk.


Napęd DVD zamontowałem dzięki uprzejmości elementów zatrzaskowych. Dodatkowo kontroler obrotów wentylatorów LianLi, na czas badania temperatur, znajdował się wewnątrz obudowy.


Kłopoty pojawiły się przy okazji zdejmowania i późniejszego zakładania ścianek bocznych. Blachy są cienkie i mało stabilne, chociaż od ich wewnętrznej części poprzyklejano materiały wygłuszające. Elementy służące do zaczepienia ścianek do obudowy są małe i niedopracowane. Przy znacznej długości ścianki bocznej, pojawiają się problemy z zamocowaniem jej tak, by cała przylegała do konstrukcji. Od niemieckiej produkcji oczekiwałem, że “drzwi” będą zamykały się porządnie - jak w Mercedesie.

Platforma testowa

Temperatury testowaliśmy w najgorętsze dni tego roku, w pomieszczeniu znajdującym się na poddaszu. Chodziło o to, by jednego dnia porównać temperatury w trzech wyciszanych obudowach: Cooler Master Silencio 650, Nanoxia Deep Silence 2 i odnieść wyniki do wspominanego wielokrotnie Fractal Define R4. Niestety, przy tych farelkach padliśmy z wycieńczenia i pełne testy R4 udało się nam przeprowadzić dopiero, gdy orzeźwiło nas lekkie ochłodzenie. O procedurze testu przeczytacie poniżej.

Postanowiliśmy stworzyć możliwie najcięższe warunki testowanemu przez nas sprzętowi. Wielordzeniowy procesor AMD słynie z wysokiego poboru prądu i emisji ciepła. Do tego reszta sprzętu nie pozostawała w tyle. Całość odbywała się w rozgrzanym pomieszczeniu na poddaszu, gdzie temperatura przekraczała 26 stopni.

Wszystkie wentylatory, poza tym od chłodzenia karty graficznej, podłączyliśmy do kontrolera obrotów LianLi. Sprzęt obciążaliśmy półgodzinnym testem Power Supply programu OCCT, a temperatury sprawdziliśmy programami HWMonitor oraz AIDA64. Po 10 minutach testu wartości maksymalne podane przez HWMonitor spisywaliśmy i resetowaliśmy odczyt. Tą samą czynność powtarzaliśmy dwa razy, a temperatura końcowa jest średnią arytmetyczną z trzech pomiarów. Po wychłodzeniu podzespołów dokonywaliśmy powtórnych testów.

Później wykonaliśmy test w grze Battlefield 3, który polegał na rozegraniu dwóch pełnych rund w trybie TDM. Test odbywał się na mapie Kanały Noshahr z dużą liczbą graczy, w wysokich ustawieniach graficznych. W przypadku obudowy Cooler Master Silencio 650 odsłoniliśmy kratkę wentylacyjną na górze obudowy.

We wszystkich testach wentylatory Noctua były “skręcone” do minimum. W pierwszym wariancie testu Power Suply także seryjne wentylatory obudowy pracowały z minimalną prędkością obrotową, a w drugim z maksymalną. W Battlefield 3 podkręciliśmy obroty wentylatorów obudowy do średniego poziomu. W ten sam sposób sprawdziliśmy tego samego dnia obudowę Nanoxia Deep Silence 2, natomiast Fractal Design R4 kolejnego dnia, chłodniejszego o dwa stopnie Celsjusza.

Wyniki testów

Spójrzcie na wyniki Deep Silence 2. Są o wiele lepsze niż te uzyskane przez Silencio 650! Różnica w pierwszym teście Power Supply, w przypadku procesora, wynosi ponad 10 stopni Celsjusza, podobnie z kartą graficzną i mostkiem północnym. Chłodniejsze były również dyski. Jak odnieść się do tych rezultatów? Sądzę, że ogromne znaczenie miała tu ilość wolnego w obudowie miejsca. Do Nanoxii powietrza może dostać się zdecydowanie więcej, niż do ładniejszego (subiektywnie) konkurenta od Cooler Master. A co z ciszą? W tym piekielnym teście trudno było wymagać ciszy, ale zdecydowanie lepiej było znów u Nanoxii, gdzie wentylator karty graficznej nie musiał rozkręcać się do “prędkości światła”, żeby uratować sprzęt przed uszkodzeniem. Co ciekawe, gdy wentylatory w obudowach rozkręciliśmy do maximum, poprawa Silencio 650 była dość duża, w przeciwieństwie do Nanoxii, w której trudniej było zbić temperatury. Czyżby w większej obudowie ciężej było zrobić przeciąg?


Ale czy rozmiar pomoże Nanoxii zwyciężyć z droższym i porządniejszym sprzętem Fractal? Możemy przyjąć, że w tym względzie wyciszani bliźniacy uzyskali remis. Ale jak wytłumaczyć o wiele wyższe temperatury karty graficznej w teoretycznie najlepszej obudowie i to chłodniejszego dnia? Cóż, Radeon sterował “po swojemu” wentylatorem karty graficznej i w tym chłodniejszym dniu postawił na ciszę, kosztem wyższej temperatury.

Wrażenia

No dobrze, wiemy co to za obudowa, jakie ma możliwości wentylacji. Wspomniałem kilka razy o słabszej jakości wykonania poszczególnych elementów, cieńszych blachach, mało spasowanych elementach. A co z ciszą? Ta na szczęście jest. Co prawda obudowa wymaga trochę naszego wkładu w jej działanie. Koszyki na dyski wpadają w drgania, kiedy wewnątrz pracuje starszy i hałaśliwy twardziel. Kłopotu pozbywamy się wraz z nieużywanymi częściami obudowy i upychając tu i ówdzie trochę materiału.

Co z cienką blachą pod zasilaczem i oderwaną gumową podkładką? Tego Wam nie powiem, bo półpasywny zasilacz XFX przez większość czasu pracował w trybie pasywnym. Gumowej podkładki znaleźć nie mogę i mam nadzieję, że nie znajduje się wewnątrz zasilacza.

A jak działają turkusowe 12-centymetrowe wentylatory? Na najniższych obrotach całkiem kulturalnie. Na wyższych jest już gorzej, ale to norma. Przegrywają nieznacznie wojnę z większymi, a co za tym idzie wydajniejszymi i przy okazji cichszymi wentylatorami z Fractala. Boki obudowy, od wewnątrz wyłożone materiałem wygłuszającym, spełniają swoją rolę trochę gorzej niż w porządniej wykonanym Fractal R4.

Podsumowanie

Specjalnie urwałem wywód z poprzedniego rozdziału, byście nie musieli więcej czytać o tym, jak coś z tańszej obudowy przegrywa z czymś z obudowy droższej. Ostatni test przeprowadzicie Wy. Polega on na wpisaniu w oknie Waszej przeglądarki internetowej ceneo.pl. Tam musicie jeszcze podać model interesującej Was obudowy. Ostrzegam, że ceny mogą się zmienić i jeśli coś pójdzie nie tak, może okazać się, że i w tym wypadku wygrywa…

Podsumowując - mamy obudowę, która do bólu przypomina coś, co już jest i nie chcę tu dochodzić kto był pierwszy. Po drugie - może okazać się, że obie kosztują tyle samo. Nie przewidziałem tego, w momencie gdy zaczynałem pisać ten tekst. Nanoxia jest dłuższa i ten fakt powinien ucieszyć fanów chłodzenia wodnego i szerokich, nietypowych płyt głównych. Do tego ma o jeden kontroler wentylatorów więcej. Ostatecznie, była i powinna być trochę tańsza. Wszystko to kosztem utraty jakości wykonania znanej z R4.

Nanoxia Deep Silence 2 to obudowa warta polecenia, jeśli chcecie złożyć chłodny i cichy komputer, z nastawieniem na chłodzenie cieczą. Do tego ma sporo użytecznych dodatków. Na niższą jakość wykonania czy gorsze spasowanie elementów można przymknąć oko, gdy rzadko dokonujemy modyfikacji wewnątrz.

 

Dzię­ku­ję Mi­ło­szo­wi za po­moc w prze­pro­wa­dze­niu te­stu. Fo­to­re­la­cja i wię­cej szcze­gó­łów już nie­ba­wem na na­szym fo­rum!

Zobacz więcej testów podobnego sprzętu:

  • Seagate
  • Asus
  • Cenowarka.pl
  • Intel Corporation
  • Enermax
  • XFX
  • Cooler Master
  • Gigabyte
  • BenQ
  • Chieftec
  • Aquatuning.pl
  • Zotac