Overclock.pl » Testy i recenzje » Słuchawki Bitfenix Flo - posłuchajmy debiutanta

Słuchawki Bitfenix Flo - posłuchajmy debiutanta2014-09-27 20:20:00 |  Kamil Zieliński (Kapitan)

651.jpg Wyobraźcie sobie nudne, jak czekanie w kolejce do dentysty, niedzielne popołudnie. Wchodzicie do pokoju i widzicie gościa siedzącego na zimnej, wyłożonej płytkami podłodze. Chwilę później domyślacie się, czemu kiwa się jak koń na biegunach. Nie trudno dostrzec słuchawki, które ma na głowie. Wyglądają dobrze i w tak cichy dzień z pewnością jesteście w stanie dosłyszeć dźwięki, które z nich się wydobywają. Są podłączone do umiejscowionego nisko nad podłogą amplitunera. Co siedzi w głowie siedzącego? Możecie podać mu poduszkę i wyjść, on jest zajęty.

Opakowanie i specyfikacja

Bitfenix sprzedaje nie produkty, lecz medium emocji. Pierwszy raz usłyszałem o firmie, przy okazji wysypu recenzji świetnie ocenianej obudowy Colossus. Wkrótce zobaczyłem ją na własne oczy. Gdy stała się moją własnością, z miejsca wygrała konkurs na obiekt najbardziej przyciągający wzrok, pokonując żywą i martwą konkurencję, ulokowaną w zasięgu dobrego karabinu snajperskiego. W promieniu kilku kilometrów nie miało szans znaleźć się nic ciekawszego, no chyba że kolejny sprzęt tej marki. Właśnie to się stało!

Możliwość przetestowania słuchawek producenta, którego kunszt poznałem w innej dziedzinie, wywołała wiele myśli, a te z kolei emocje. Mogłem się spodziewać dobrej jakości wykonania, ale co by było, gdybym się tak nieprzyjemnie rozczarował? Pod znakiem zapytania stał dźwięk, bo już kilka razy naciąłem się na tym, że firma z dobrymi urządzeniami peryferyjnymi niestety nie jest w stanie dostarczyć czegoś dobrze grającego. O tym dowiecie się już za moment.

Opakowanie może pochwalić się elegancką, utrzymaną w czarno-srebrnej tonacji kolorystyce. Awers podejmuje nas grafiką przedstawiającą słuchawki, a przez przezroczysty obszar umieszczony w jego prawej części, możemy podejrzeć zawartość. Pudełko nie forsuje naszego wzroku krzykliwymi informacjami czy kolorkami.

Jego boczna część uświadomi nam, że rodzina Flo składa się z przedstawicieli o kolorach: czarnym, białym, czerwonym i niebieskim. Jak już się dowiedziałem oglądając przednią część, mój egzemplarz jest czarny.

Zaczęliśmy od przodu, pora skończyć na tylnej części. Widzimy tam krótki opis, z którego wynika, że słuchawki przygotowano dla wymagających użytkowników. Nie dzielono ich na grupy graczy czy melomanów. Nieco niżej pod opisem widzimy specyfikację.

Specyfikacja

W wielkim skrócie, posiadacze flo mogą pochwalić się konstrukcją "zamkniętą", wyposażoną w membrany o przekątnej 4 cm, czułości 96 dB, impedancji 68 Ohm, masą 200 g, czy dwoma modularnymi przewodami, o różnej długości. Jeżeli podobnie jak ja przysypiacie czytając takie opisy, pora wysilić wzrok i nadstawić uszy, bo czas najwyższy rozpakować słuchawki i je podłączyć.

Wygląd i budowa

Na początek jeszcze małe ostrzeżenie dla Was. Postanowiłem, że przez pierwsze kilka miesięcy stanę się po prostu zwykłym użytkownikiem sprzętu audio. W wielkim skrócie zabierałem je w różne miejsca, podłączałem do rozmaitych urządzeń, a gdy ktoś chciał posłuchać, to za drobną przysługą udostępniałem ten sprzęt. Z tego względu pierwsze linijki tej recenzji i zdjęcia, powstały dopiero po wielotygodniowych wyczerpujących testach. Wszystko po to by membrany zdążyły się "rozruszać", a obudowa pokryła się pierwszymi oznakami zużycia. Byłem ciekaw, jak sobie dadzą radę.

Słuchawki w gruncie rzeczy, podobnie jak ich opakowanie, są eleganckie. Co prawda przyciągają uwagę, ale raczej nie większą, niż Wasza głowa. Bitfenix dołożył starań, by design nie był specjalnie krzykliwy, co biorąc pod uwagę obecne trendy, jest nie lada wyzwaniem. Z drugiej strony Flo wyglądają całkiem nowocześnie, wręcz nieco futurystycznie, jednocześnie zachowując prostotę i elegancję.  Moim zdaniem, inżynierowie wykonali swoją robotę po mistrzowsku. Przejdźmy do szczegółów.

Zacznijmy od części, którą zetkniecie z uszami. Membrany przykryte są miękkim i przyjemnym w dotyku czarnym materiałem, który ku mojemu zdziwieniu, po paru miesiącach nie zdążył się zakurzyć ani zabrudzić. Część, z którą najczęściej będziecie się stykać, jest podobnie miła i miękka. Została obita porządną skórą. Przytwierdzono ją solidnie i przyłożono się do detali.

Obrzeża słuchawek są ozdobione błyszczącym materiałem. Jeśli upływający czas i niezbyt delikatne traktowanie miałyby coś zepsuć, to właśnie miały to szansę zrobić z tym elementem. Zazwyczaj tak jest - pamiętacie test klawiatury Tesoro Durandal? Tam podobnie wykonany, błyszczący element umieszczono gdzieś pod spacją i wystarczyło go potrzeć, by go "zdrapać". Tu nie jest oczywiście tak źle, ale podejrzewam, że po latach będzie się ścierał. Czujecie tu niewielką dozę ironi? Powinniście, bo teraz na siłę staram się do czegoś przyczepić. Za chwilę znów to zrobię.

Zewnętrzną część obudowy nauszników, wykonano z wysokiej jakości mieszanki gumo-plastiku, która również jest miła w dotyku i dodaje pierwiastka science-fiction. Materiał ten kojarzy mi się z tym, którym przykryto obudowę Bitfenix Collosus. Z miną Gargamela dodam, że także on nie jest niezniszczalny. Przyglądając się pod odpowiednim kątem i wspierając oświetleniem, dostrzeżemy skutki działalności czasu.

Zewnętrzny fragment nauszników, ozdobiony jest błyszczącym logo firmy. Obie ta części są umieszczone pod kątem. Połączono je cienkimi, plastikowymi rurkami. Są dość elastyczne i dobrze dostosowują się do głowy. Możemy je regulować w niewielkim zakresie, w osi góra-dół. Brakuje tylko możliwości obracania nauszników wokół własnej osi. Pozostało jeszcze wspomnieć o materiale, który to powinien zetknąć się z czubkiem głowy. Zastosowany "pasek" jest bez zarzutów, a o ergonomię dbają "poduszeczki". Poza nimi, materiał jest chropowaty.

Jak podłączyć słuchawki? Okablowanie jest odpinane. W zestawie znalazły się różne przewody, które możemy podłączyć w zależności od potrzeb. Najczęściej posługiwałem się zwykłym kabelkiem, o długości 1 metra. Drugi, to połączenie dwóch kabli, gdzie na jednym jest pilot umożliwiający włączanie/wyłączanie mikrofonu i regulację głośności, a drugi rozdziela się na końcu na dwie części, które oczywiście wypadało by podłączyć, jeśli chcemy korzystać jednocześnie ze słuchawek i dołączonego mikrofonu.

No właśnie, mikrofon. Pałąk jest solidnie wykonany, podobnie jak reszta. Jeżeli go nie potrzebujemy, nie ma problemu, nie musimy go zakładać. Jest on zakończony, podobnie jak dołączone przewody, pozłacaną wtyczką mini-jack.

Wrażenia

Gdy już omówiliśmy wygląd zewnętrzny i jakość wykonania, a więc atrybuty bezdyskusyjnie namacalne, pora zająć się tymi bardziej abstrakcyjnymi. W wielkim skrócie podzielę się z Wami wrażeniami, emocjami i przemyśleniami, jakie wywołuje korzystanie z tego sprzętu.

Słuchawki są stosunkowo lekkie i z pewnością ich ciężar nie ma prawa nikogo zmęczyć. Świeży egzemplarz początkowo ściskał uszy dość mocno, co niektórym, w zależności od fizjonomii może wydać się uciążliwe. Po pewnym czasie siła z jaką dociskane są nasze uszy maleje i zdaje się być dobrana idealnie. Również materiał, z którego zbudowane są nauszniki, lekko "wyrabia się", dzięki czemu mamy wrażenie, że po pewnym czasie sprzęt po prostu się do nas dostosowuje. Za sprawą wykonania i zastosowanych materiałów, jest też miło i komfortowo.



Jakość dźwięku, jego odwzorowanie, dynamika i barwa stoją na wysokim poziomie. Przez te kilka miesięcy użytkowania słuchawek, podłączałem je m.in. do laptopa, komputera z kartą dźwiękową Creative Sound Blaster Live! 5.1, czy amplitunera Onkyo TX-7730. W zależności od doboru urządzenia, ale i też źródła dźwięku (oryginalnie tłoczona płyta, czy np. utwór skompresowany), jakość  dźwięku szalenie się różniła. Nie zrozumcie mnie źle, to oczywiste. Rzecz w tym, że jeszcze nie przypominam sobie, bym zaobserwował kiedykolwiek aż taką różnicę, przy okazji słuchania czegokolwiek. Flo robią wszystko, by jak najdokładniej odtworzyć dźwięk. Bardzo wiele zależy od urządzenia, które dostarcza im sygnał. Do tej pory ciężko było mi się zbliżyć do granicy, kiedy tak wiele zaczyna zależeć nie od samych słuchawek/głośników, tylko od tego co jest źródłem dźwięku - słuchawki tylko perfekcyjnie to odwzorowują.

Słuchając muzyki, wyjątkowo rzadko korzystałem z dobrodziejstwa korektorów czy sztucznego "podbijania" jakości. W zależności od utworu i jego nagrania, od czasu do czasu postanowiłem np. zmodyfikować wysokie, tudzież niskie tony o śladowe kilka procent. Bas nie jest żadnym problemem dla słuchawek nawet dwa razy tańszych od Flo. Gorzej gdy producenci skupią się tylko i wyłącznie na nim, do tego stopnia martwiąc się o soczystość wszelakich werbli i wybuchów, że zniekształca to całą resztę. Tu nie ma z tym problemu. Środek brzmi całkiem dobrze, chociaż bez specjalnych fajerwerków i momentami może wydać się nieco płaski. Trudno przyczepić się do wysokich tonów, które zazwczaj dają w kość wielu słuchawkom. Tu wysokie można chwalić za szeroką skalę, co daje o sobie znać przy okazji utworów z dużą ilością instrumentów (np. z orkiestrą symfoniczną), bądź w przypadku, powiedzmy mniej typowych wokalistów (Marillion).

Dzięki Flo poszczególne dźwięki i odgłosy są dokładnie odwzorowane i odseparowane od innych. Na szczęście nie na tyle, by mogło by to nas denerwować. Jeśli w utworze za tło miały robić zlewające się dźwięki, to siłą rzeczy tak właśnie się dzieje, ale skupiając się, jesteśmy w stanie je odróżnić i się im przysłuchiwać. Dzięki temu usłyszałem rozmaite smaczki w utworach, które znam od dzieciństwa. Również apetycznie przedstawia się aspekt odgrywania dźwięku przestrzennego np. w grach czy filmach.

Podsumowanie

Bardzo polubiłem te słuchawki. Oferują całkowicie satysfakcjonującą jakość dźwięku. Nie wychylają się z aspiracjami typowo gamingowymi, czy audiofilskimi, są uniwersalne. Również jakość wykonania, ergonomia i walory estetyczne stoją na wysokim poziomie. Bardzo udany całokształt dopełniają odczepiany mikrofon i przewody. Trochę szkoda, że producent nie zdecydował się na dodatek w postaci woreczka przydatnego do transportowania sprzętu.

Bitfenix Flo kosztują niewiele ponad 200 złotych i z tego co się orientuję, jest to maksymalna kwota, jaką większość z nas chciała by wydać na tego typu rzecz. Z pewnością słuchawki zmobilizują wielu nabywców do zainteresowania się dodatkowo zakupem karty dźwiękowej, lepszej niż ta, która jest zintegrowana z płytą główną.

Nie pozostaje mi nic innego, niż pochwalić firmę Bitfenix, a Wam rekomendować słuchawki Flo z ich logo. To pierwszy sprzęt audio w ofercie producenta i pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość, oceniając pomysły i produkty tej marki.

 

 

BitFenix Flo

>> Zapraszam do dyskusji na forum <<

 

 

Sprzęt zapewnił:

BitFenix Flo

  • Asus
  • Intel Corporation
  • Aquatuning.pl
  • XFX
  • Enermax
  • Zotac
  • Seagate
  • Cooler Master
  • BenQ
  • Gigabyte
  • Chieftec
  • Cenowarka.pl