Overclock.pl » Testy i recenzje » Test kompaktowych chłodzeń wodnych (AIO)

Test kompaktowych chłodzeń wodnych (AIO)2015-07-31 23:00:00 |  Piotr Urbaniak (gtxxor)

653.jpg Nie trzeba być profesorem fizyki, by wiedzieć, że ciecze są znacznie efektywniejszymi nośnikami ciepła od substancji lotnych. Nic więc dziwnego, że coraz szersze grono osób decyduje się na zainwestowanie w chłodzenie wodne komputera. Takie rozwiązanie nie tylko imponuje wydajnością, ale i również potrafi nadać maszynie niepowtarzalny wygląd. Oczywiście, jak to w życiu bywa, panacea nie istnieją, a wśród największych przywar LC należy wymienić wysokie koszta zakupu oraz relatywnie skomplikowaną eksploatację.

Jakiś czas temu producenci chłodzeń wpadli na pomysł, ażeby uczynić chłodzenie wodne bardziej przystępnym. Rozwiązaniem miały okazać się tzw. zestawy kompaktowe. Jesteście ciekawi, jak owe konstrukcje sprawdzają się w realiach? Zapraszamy do lektury.

Aktualizacja: 16 marca 2015 - Cooler Master Nepton 140XL
Aktualizacja: 25 maja 2015 - LEPA Aquachanger 240
Aktualizacja: 29 czerwca 2015 - Thermaltake Water 3.0 Performer & Ultimate
Aktualizacja: 31 lipca 2015 - SilverStone Tundra TD02-Lite

Część teoretyczna

"Kompaktyzacja", czyli skromniej ale taniej

Jeśli jesteście uważnymi czytelnikami Overclock'a, to z pewnością nie umknął Waszej uwadze poradnik Grześka Iwana, traktujący o chłodzeniu wodnym komputera. Dzięki ivanovowi mogliście zapoznać się z zasadą działania LC, jego szczegółową budową, a także dowiedzieć co nieco nt. konserwacji układu.

 

W praktyce kompakty działają na zasadzie analogicznej do pełnowymiarowych DIY (z ang. "zrób to sam"), jednak cechuje je uproszczona budowa oraz nierzadko całkowite zamknięcie konstrukcji, czyli brak możliwości wymiany któregokolwiek z elementów składowych. To właśnie "hermetyzacja" sprawia, że pre-konfigurowane zestawy niemal nie wymagają ingerencji użytkownika, który ograniczyć się może do regularnego usuwania kurzu z powierzchni chłodnicy.

 

Producenci upiekli więc dwie pieczenie na jednym ogniu, zapewniając redukcję ceny przez prostotę budowy, a także ułatwiając obsługę (i montaż) mniej doświadczonym klientom.

 

Kompakt rodem z definicji

Jak już wielokrotnie wspominaliśmy, motywem przewodnim zintegrowanych układów jest prostota. Porównanie do cepa jest tutaj jak najbardziej uzasadnione, bowiem na konstrukcję również składają się trzy elementy. Dokładnie tak samo, jak w przypadku przytoczonego narzędzia.

 

ELEMENT #1 - BLOK WODNY

 

Nadrzędnym komponentem jest oczywiście blok wodny, który odbiera ciepło z IHS (ang. integrated heat spreader) procesora, a następnie oddaje energię do krążącego w układzie płynu. O sprawności bloku decyduje przede wszystkim zastosowany materiał, aczkolwiek niebagatelna jest rola odpowiednio wyprofilowanych kanałów przepływowych.

 

Odbiorniki ciepła wykonuje się głównie z miedzi (Cu) i aluminium (Al). Pierwszy z wymienionych metali może pochwalić się lepszą zdolnością przewodzenia ciepła, jednak jego mankamentem jest wysoka cena. Ponadto, Cu potrafi się okryć śniedzią (nalot zasadowych węglanów), co niekorzystnie wpływa na właściwości oraz estykę. Inżynierowie czasem decydują się na pokrycie miedzianych bloków niklem, który cechuje się elegancką błyszczącą powierzchnią. Nikiel chroni miedź przed wszelkimi nalotami (np patyną), a także spowalnia proces korozji elektrochemicznej.

 

Bloki kompletów budżetowych, co nie powinno dziwić, wykonuje się z tańszego aluminium.

 

ELEMENT #2 - CHŁODNICA

 

Kolejnym elementem kompaktu, wśród tych zauważalnych gołym okiem, jest oczywiście chłodnica. Wzorem bloków wodnych, radiatory także wykonuje się z miedzi lub aluminium (kanaliki oraz użebrowanie). Ponadto, pospolitym budulcem jest mosiądz, z którego zrobione są poszczególne komory.

 

Odpromienniki występują w różnych rozmiarach – począwszy od tych przeznaczonych dla pojedyńczego wentylatora 120 mm (ewentualnie dwóch "push-pull"), a kończąc na rozbudowanych monstrach typu 3x120.

 

ELEMENT #3 - POMPA CIECZY

 

Ostatnią składową "mini-LC" jest pompa, dbająca o prawidłowy bieg cieczy w układzie. Producenci stosują konstrukcje wirnikowe, które najczęściej zintegrowane są z blokiem CPU, tworząc zespół potocznie określany jako "bloko-pompka".

 

Od tej niepisanej reguły niekiedy występują wyjątki. Niech za przykład posłuży firma Antec, która w najnowszej serii swoich zestawów zastosowała pompki zespolone z... obudową wentylatorów. Sensowność tego rozwiązania zweryfikujemy osobiście, ponieważ w.w koncern dostarczył nam sampel testowy modelu H2O 1250, cechujący się wspomnianą osobliwością.

 

HOW IT'S MADE

 

Oczywiście "powyższe" trio zespolone jest z pomocą węży, fabrycznie napełnione płynem chłodniczym oraz szczelnie zamknięte (choć i tu występują odstępstwa). Kupujący musi jedynie umieścić całość w obudowie komputera i podłączyć odpowiednie okablowanie... Proste, nieprawdaż?

Platforma testowa i metodologia

Platforma testowa

Test kompaktowych chłodzeń wodnych (AIO)

 

Metodologia

Ustalenie odpowiedniej metodologii, wbrew pozorom, nie okazało się łatwym zadaniem. Różnorodność konstrukcji poszczególnych chłodzeń sprawia, że trudno wyznaczyć wspólne warunki testowe dla każdego urządzenia.

Niech za przykład posłuży następujący fakt – typowe AIO z chłodnicą 240 (np. Liqtech 240) w większości obudów montuje się horyzontalnie, podczas gdy gruba chłodnica 120 (np. Reserator 3 Max) wymaga pozycji wertykalnej. W przypadku radiatora zamontowanego poziomo, w górnej częsci "budy", chłodzenie jest dość mocno wspierane przez zjawisko konwekcji (gorące powietrze samoistnie "ucieka" do góry), a to może powodować zakłamanie wyników – względem tych zestawów LC, których nie udało się zamontować w optymalny sposób.

 

Phobya Radiator Stand

Zamiast poszukiwać obudowy, pozwalającej stworzyć idealne warunki dla wszystkich produktów, zdecydowaliśmy się na przeprowadzenie testów bez jej wykorzystania. Komputer złożyliśmy "na pająka", umieszczając poszczególne podzespoły na blacie. Z kolei do montażu chłodnic wykorzystaliśmy Phobya Radiator Stand – Bench Edition 2x2x120, czyli specjalny stojak dedykowany do testów chłodzenia wodnego.

Temperatura w pomieszczeniu testowym wahała się w granicach 23-24 stopni Celsjusza.

Do pomiaru głośności został wykorzystany sonometr Bestone BE824, umieszczony w promieniu ~40 cm od pracującej platformy.

 

Test kompaktowych chłodzeń wodnych (AIO)

 

Przeprowadzone testy (każdy pomiar wykonywany był dwukrotnie; końcowy rezultat jest średnią arytmetyczną):

  • gaming - 15-minutowa rozgrywka w Battlefield 4 (tryb wieloosobowy, preset ultra),
  • maks. obciążenie  – 15-minutowy okres pracy programu LinX 0.6.4 (próbka: 23118, pamięć: 4096).

 

Aby wykluczyć negatywny wpływ innych komponentów na pomiar sonometryczny, wyposażyliśmy platformę w pół-pasywną kartę graficzną, która nie uruchamiała wentylatorów podczas pomiaru (test LinX).

Antec H2O 1250

Antec to jedna z tych marek, której prawdopodobnie nikomu przedstawiać nie trzeba. Amerykański producent wsławił się solidnymi zasilaczami, a także szeregiem bardzo popularnych obudów, w tym niemal legendarnym modelem Three-Hundred. Od pewnego czasu, koncern trudni się również produkcją AIO LC, które postaniowiono nam dostarczyć na potrzeby niniejszego testu. Konkretyzując, do redakcji Overclock trafił H2O 1250, czyli najwyższy model w ofercie Amerykanów.

 

Specyfikacja techniczna

 

Antec H2O 1250

 

Opakowanie i akcesoria

Antec H2O 1250

 

Antec H2O 1250 zapakowany jest w tekturowe pudło, które nie wyróżnia go spośród konkurencji. Motyw z oszronioną fotografią jest wyeksploatowany do granic możliwości, ale "jankeskich" grafików to nie znięchęciło. Tym sposobem, otrzymujemy kolejną wybitnie sztampową grafikę.

 

Natomiast zaintrygował nas pewien wykres, buńczucznie demonstrujący wydajność omawianego sprzętu. Wedle deklaracji producenta, chłodzenie spokojnie radzi sobie z obciążonym procesorem... 3960K. Nie, to nie jest nasza literówka. Amerykanie rearanżują ofertę Intela.

 

Trzeba natomiast pochwalić producenta za listę kompatybilności z poszczególnymi podstawkami, bo została ona umieszczona w łatwo widocznym miejscu, co poniekąd uprzyjemnia pierwszy kontakt z produktem. Przynajmniej mieszkańcom tych krajów, w których tego typu sprzęt leżakuje na sklepowych półkach, bo polskie stany magazynowe to temat na odrębną publikację.

 

Antec H2O 1250

 

Zestaw akcesoriów obejmuje komplety montażowe, anglojęzyczną instrukcję oraz płytę CD. Intryguje jedynie ostatni z dodatków. Nośnik optyczny zawiera autorskie oprogramowanie, służące do kontrolowania parametrów pracy urządzenia z poziomu systemu operacyjnego. Dość ciekawy pomysł.

 

Wygląd zewnętrzny i budowa

 

Antec H2O 1250

 

Już w części teoretycznej tej publikacji wspominaliśmy, że H2O 1250 to produkt dość nietypowy. Teraz możecie organoleptycznie poczuć ową osobliwość, bowiem duet pompek umieszczonych na obudowach wentylatorów to coś, czego często się nie widuje.

 

Antec H2O 1250

 

Pomijając ten niecodzienny aspekt, sprzęt Antec'a może pochwalić się 27-milimetrową chłodnicą, zdolną do pomieszczenia dwóch wentylatorów typu 120. Właśnie takie "śmigła" znalazły się w fabrycznym komplecie. Załączone jednostki cechują się prędkością obrotową 600-2400 RPM i chcąc nie chcąc, trzeba do nich przywyknąć, bowiem nieszablonowa budowa kompaktu uniemożliwia ich wymianę. Jedyne, o co można się pokusić, to doposażenie AIO w dodatkowy duet "wiatraków", celem uzyskania konfiguracji push-pull.

 

Antec H2O 1250

 

Producent nie podał żadnych danych na temat metali, użytych do wykonania radiatora. Skoro Antec się nie pochwalił, to z dużą dozą prawdpodobieństwa można założyć, iż jest to aluminium.

 

Antec H2O 1250

 

Blok wodny może poszczycić się miedzianą stopą. Podstawie daleko do miana "lustrzanej", jednak jakość powierzchni nie budzi zastrzeżeń.

 

Antec H2O 1250

 

Z kolei top odbiornika ciepła bardzo nam się spodobał, z racji minimalistycznego wzornictwa oraz diod LED, które konfigurować można w zakresie palety RGB.

 

Na plus uznajemy również elastyczne węże o długości 30 cm, które zdają się być wystarczające dla większości obudów. Jedynym mankamentem jest tak na prawdę niewielka średnica "rurek", psująca ogół aspektu stylistycznego.

 

Montaż

 

Antec H2O 1250

 

Montaż AIO Antec'a nie należy do skomplikowanych. Wystarczy jedynie przytwierdzić ramkę do bloku, a następnie umieścić całość w obudowie. Trudności może sprawić jedynie ulokowanie chłodnicy, której grubość, wraz z pakietem wentylatorów i pompek, wynosi okrągłe 50 mm.

 

Antec H2O 1250

 

Następnie należy umieścić blok na procesorze, wykorzystując do tego backplate oraz cztery "szybko-śrubki".

 

Na zakończenie czeka nas podłączenie okablowania zasilająco-sygnałowego, co wiąże się z zapewnieniem zasilania (3-pin) i koniecznością wykorzystania wewnętrznego złącza USB 2.0, służącego do zapewnienia komunikacji oprogramowania GRID z produktem.

Cooler Master Nepton 140XL

Cooler Master to jeden z weteranów rynku komputerowego. Firma z Tajpej trudni się produkcją komponentów, tj. obudowy czy komponenty chłodzenia, nieprzerwanie od 1992 roku. Tak więc nikogo nie powinien zaskoczyć fakt, że Tajwańczycy zdecydowali się również na rozszerzenie swojego portfolio o zestawy All-in-One. Co ciekawe, CM jest jedną z nielicznych firm, która pochwalić się może stuprocentowo autorskim „kompaktem”, podczas gdy większość producentów jedynie adoptuje rozwiązania OEM. Jako ciekawostkę możemy nadmienić, że ów stan rzeczy był przyczyną procesu patentowego, jaki odbył się w ubiegłym roku pomiędzy wielokrotnie wspominanym Cooler Master, a chińską firmą Asetek, czyli jednym z największych dostawców gotowych chłodzeń wodnych. Chińczycy oskarżyli konkurencję o naruszenie praw patentowych, przy projektowaniu AIO z serii Seidon. Te zaś – w konsekwencji – musiały zostać wycofane ze sprzedaży na rynku amerykańskim.

Do naszej redakcji, trochę na przekór powyższym rewelacjom, trafił model Nepton – wyżej wyceniony pobratymiec przytoczonego Seidon’a, celujący w klientów o zasobniejszej kieszeni. Precyzując, mowa o modelu 140XL, wyposażonym – analogicznie do oznaczenia – w chłodnicę typu 1x140 mm.

 

Specyfikacja techniczna

Cooler Master Nepton 140XL

 

Opakowanie i akcesoria

Cooler Master Nepton 140XL

Chłodzenie zapakowano w dość ponure pudło, typowe dla urządzeń tego typu. Graficy przyozdobili karton zdjęciem produktu, a także zatroszczyli się o wypunktowanie specyfikacji technicznej, włączając w to listę kompatybilności z poszczególnymi podstawkami. Połyskujące wstawki delikatnie manifestują high-end’owy charakter sprzętu, aczkolwiek daleko im do nieprzyjemnej nachalności.

Cooler Master Nepton 140XL

Zawartość opakowania jest wybitnie standardowa. Inżynierowie zatroszczyli się jedynie o elementy montażowe, ilustrowaną instrukcję i skromną ilość pasty termo-przewodzącej. Niestety na temat związku termicznego wiemy niewiele, bo tubka nie posiada jakichkolwiek oznaczeń, pomijając sporych rozmiarów logotyp producenta. Niemniej warto wspomnieć, że kompozyt cechuje się szarym kolorem, co raczej wyklucza tanią substancję silikonową.

 

Wygląd zewnętrzny i budowa

Cooler Master Nepton 140XLDesign coolera jest dość sztampowy, żeby nie powiedzieć nudny. Nepton jest na tym polu przysłowiową „szarą myszką” – tradycjonaliści go pokochają, reszta raczej zachowa powściągliwość. Nie mamy tu na myśli jedynie klasycznego projektu budowy, uwzględniającego „bloko-pompkę” oraz chłodnicę, ale i również hegemonię koloru czarnego. Brak jakichkolwiek krzykliwych wstawek może budzić zdziwienie, zwłaszcza w czasach, gdy rynek opanowały wszelkiej maści produkty „gamingowe”, których projektanci ewidentnie nie stronią od usilnego wyróżniania się z tłumu.

Cooler Master Nepton 140XL

Chłodnicę - o grubości 38 mm - wykonano z aluminium, co jest niechlubnym standardem kompaktowych LC. Niemniej Cooler Master doposażył ten element w dwa innowacyjne rozwiązania, które mogą stanowić mocnego asa w rękawie Nepton’a. Pierwszą ciekawostką jest kompatybilność z dwoma rodzajami wentylatorów – 120 oraz 140 mm, zapewniona dzięki odpowiednio rozplanowanym otworom montażowym. Jednakże naszą uwagę bardziej przykuł drugi z detali – korek wlewowy.  Nie jest tajemnicą, że w przyrodzie nie istnieją obiegi idealnie zamknięte, a pewna ilość cieczy wyparuje z upływem czasu (~20 ml/rok), co doprowadzi do spadku ogólnej wydajności chłodzenia. Tajwańczycy zabezpieczyli konsumentów przed problemami, umożliwiając samodzielne napełnienie układu. Musimy jednak zaznaczyć, że ów wlew zabezpieczony został plombą, której zerwanie jest równoznaczne z utratą gwarancji. Z logicznego punktu widzenia nie stanowi to problemu (najwyżej utrudnienie), gdyż – w razie odnotowania problemów w czasie trwania okresu gwarancyjnego – można po prostu wysłać produkt na RMA.

Cooler Master Nepton 140XL

Fabrycznie Nepton 140XL otrzymał duet wentylatorów JetFlo 140, pozwalający na stworzenie konfiguracji push-pull. „Śmigła” – według specyfikacji technicznej – rozkręcają się do 2000 obr./min, przy napięciu 12 V. Ponadto, załączone jednostki mogą pochwalić się regulacją PWM oraz demontowalnymi rotorami, co ułatwia utrzymanie czystości.

Cooler Master Nepton 140XL

Stopa bloku to element miedziany, obrobiony niezbyt pieczołowicie. Niepokojących wypaczeń płaszczyzny nie zaobserwowaliśmy, jednak szlifowi daleko do miana idealnego. Z całą pewnością, nawet jak na wyrób maszynowy, mogłoby być zdecydowanie lepiej.

Cooler Master Nepton 140XL

Pompa, wzorem wentylatorów JetFlo, posiada opcjonalne wsparcie dla PWM, zrealizowane dzięki przewodowi zasilająco-sygnałowemu typu 4-pin. Kabelek spoczął w estetycznym czarnym oplocie, nieprześwitującym i przykładnie gęstym, na który trafiła druga z plomb gwarancyjnych. Naklejka – zrealizowana w formie tasiemki – frywolnie powiewa w okolicach wtyczki, a to utrudnia ukrycie jej w niewidocznym miejscu, i psuje życie estetom.

Cooler Master Nepton 140XL

Obudowa „bloko-pompki” to element z tworzywa sztucznego, matowego i relatywnie przyjemnego w dotyku. W jej centralnym punkcie umieszczono logo Cooler Master, podświetlane krawędziowo białym światłem LED. Iluminacji wyłączyć się nie da, ale raczej nikt takiej konieczności nie odczuje, bo ten drobny akcent wprowadza nieco życia w stonowaną linię stylistyczną Nepton’a. 

Całość zwieńczono ~30-centymetrowymi wężami o karbowanej fakturze. Złączki, pomimo „otwartości” układu, zostały z „rurkami” zgrzane, więc nie ma mowy o rozbudowie AIO, przynajmniej bez większej ingerencji w jego strukturę. Elastyczność jest akceptowalna – daleko tu do „żelków” znanych z Reserator’a 3 Max, ale trudno mówić nam o uchybieniu producenta.

 

Montaż

Cooler Master Nepton 140XLMontaż chłodzenia na podstawce Intel LGA1150, wedle zaleceń z broszury instrukcyjnej, należy rozpocząć od przytwierdzenia dwóch szyn do podstawy bloku. Operacja odbywa się z pomocą śrub typu Philips („krzyżak”), po dwie sztuki na stronę.

Cooler Master Nepton 140XL

Następnie trzeba umieścić chłodnicę w obudowie i przygotować płytkę retencyjną, umieszczając w niej kołki i blokując je plastikowymi zaczepami.

Cooler Master Nepton 140XL

Potem, od strony awersu płyty, nasadza się na kołki plastikowe tuleje, na których ostatecznie lokuje się „bloko-pompkę”, przykręcając ją kwartetem „szybko-śrubek”.

Proces montażu finalizuje podłączenie przewodów zasilających. Pompę i wentylatory należy podpiąć pod dwa odrębne gniazda 4-pin PWM, z czego wentylatory musimy uprzednio „zespolić” obecnym w komplecie adapterem Y. Jeśli posiadacie płytę z dwoma gniazdami CPU_FAN, to problemów nie doświadczycie. W innym wypadku czeka Was decyzja, gdzie zrezygnować z regulacji impulsowej.

Jeśli chodzi o łatwość montażu, to AIO rodem z Tajwanu zasługuje na najwyższą możliwą notę. Zaimplementowane mechanizmy są intuicyjne, wygodne i wyjątkowo proste do opanowania, nawet dla początkujących użytkowników.

Enermax Liqtech 240

Firma Enermax przez wielu kojarzona jest głównie z "high-end'owych" zasilaczy, jednak trudni się też wieloma innymi segmentami rynku komputerowego, wśród których warto wymienić chociażby kompaktowe chłodzenia wodne. Tajwańczycy dostarczyli nam model Liqtech 240, będący flagowym AIO w ichniej ofercie.

 

Specyfikacja techniczna

 

Enermax Liqtech 240

 

Opakowanie i akcesoria

 

Enermax Liqtech 240

 

Sampel testowy trafił do nas w czarno-czerwonym pudle, charakterystycznym dla produktów marki Enermax. Poza delikatnie niedoświetlonym zdjęciem produktu, na opakowaniu znajdziemy charakterystykę AIO oraz jego listę kompatybilności. Inżynierowie deklarują także, iż chłodzenie bezproblemowo odprowadza 300 W ciepła. Niestety nie wspominają przy jakim natężeniu hałasu.

 

Enermax Liqtech 240

 

Oprócz obligatoryjnych części montażowych, w zestawie znajdziemy 1-gramową tubkę pasty termoprzewodzącej, adapter 2x4-pin -> 4-pin, a także instrukcję montażu w kilku językach. Co ciekawe, producent nie zapomniał o polskiej wersji instrukcji - ostatnio nie jest to częstym zjawiskiem. Brawo!

 

Wygląd zewnętrzny i budowa

 

Enermax Liqtech 240

 

Liqtech 240 stroni od krzykliwego wyróżniania się z tłumu, prezentując iście standardowy typ budowy. Możemy więc łatwo wyróżnić elementy składowe, tj "bloko-pompka", chłodnica oraz oczywiście węże łączące całość.

 

Enermax Liqtech 240

 

Radiator cechuje się wymiarami 273x120x27 mm i pozwala na zamontowanie dwóch 120-milimetrowych wentylatorów po każdej ze stron. Producent załączył do opakowania jednostki (2 szt.) o prędkości obrotowej na poziomie 600-2500 RPM. Dodatkowo "śmigła" mogą pochwalić się demontowalnymi rotorami, ułatwiającymi utrzymanie zestawu w czystości.

 

Enermax Liqtech 240

 

Warto nadmienić, że chłodnicę obłożono gumowymi padami tłumiącymi drgania, które mają na celu redukcję wibracji powodowanych przez pracujące silniki wentylatorów.

 

Enermax Liqtech 240

 

Podstawę bloku wodnego wykonano z miedzi. Dobrze rokuje to w kwestii wydajności, acz wykończenie pozostawia trochę do życzenia. Na powierzchni nietrudno dostrzec drobne niedoskonałości (w formie "zarysowań"), które psują ocenę jakości wykonania.

 

Enermax Liqtech 240

 

Natomiast top "bloko-pompki" nie pozostawia wiele do życzenia. Metalowa obudowa, o eleganckiej fałdowanej fakturze, pełni nie tylko rolę ozdobną, ale także sprawdza się jako radiator dla pompy. Ponadto, komponent został podświetlony niebieskimi diodami LED. Trochę szkoda, że oświetlenie nie posiada możliwości deaktywacji, mogącej przypaść do gustu wszystkim tym, którzy nie podzielają sympatii producenta do obranego schematu kolorystycznego.

 

Na uwagę zasługuje względnie wysoka elastyczność węży, a także wysoka estetyka ich wykonania. Zestawiając cechy fizyczne, można z czystym sumieniem stwierdzić, że Liqtech 240 prezentuje się co najmniej nieźle.

 

Montaż

 

Enermax Liqtech 240

 

Instalację AIO należy rozpocząć od montażu backplate, wymagającego zastosowania czterech długich śrub oraz plastikowych dystansów.

 

Enermax Liqtech 240

 

Następnym krokiem jest umieszczenie chłodzenia w obudowie i dokręcenie "bloko-pompki" do CPU. Ten drugi proces jest całkowicie beznarzędziowy, dzięki dostarczonym w komplecie "szybko-śrubkom".

 

Na zakończenie wystarczy zapewnić Liqtech'owi zasilanie (3-pin + 4-pin PWM-Y).

 

Po przebrnięciu przez etap montażu, możemy jednoznacznie stwierdzić, że urządzenie Enermax jest kolejnym sprzętem w naszym teście, który nie sprawia problemów natury instalacyjnej. Z poprawnym zamontowaniem omawianego AIO poradzi sobie właściwie każdy, nawet najmniej doświadczony użytkownik.

LEPA Aquachanger 240

LEPA narodziła się w 2010 roku, jako marka satelitarna tajwańskiej firmy Enermax. Motywem przewodnim nowoutworzonego znaku handlowego miała być przystępność, rozumiana przez atrakcyjny stosunek ceny produktów do ich jakości. Tajwańczycy już zdołali udowodnić nam, że nie rzucają słów na wiatr, a koronnym dowodem jest testowana niedawno podkładka chłodząca Lepad S17. Jesteśmy niezmiernie ciekawi, czy dostarczony nam zestaw kompaktowego chłodzenia cieczą, Aquachanger 240, okaże się produktem równie wartościowym.

 

Specyfikacja techniczna

LEPA Aquachanger 240 

Opakowanie i akcesoria

LEPA Aquachanger 240

Zestaw zawitał do redakcji w średnich gabarytów kartonie, którego szata graficzna powiela schematy znane z chłodzenia Enermax Liqtech 240. Jedyna istotna różnica tkwi w doborze kolorów, tym razem graficy postawili na połączenie żółci z czernią.

Zawartość opakowania to również kalka rozwiązań z droższego pobratymca, toteż wewnątrz znalazły się akcesoria montażowe, rozgałęziacz 4-pin typu Y oraz skromna tubka pasty termoprzewodzącej TC-5121. Ponadto, producent nie zapomniał o szczegółowej instrukcji montażu, która została w całości przetłumaczona na nasz ojczysty język. Wypada dodać, że jakość translacji mogłaby z powodzeniem stanowić wzór dla innych. Jest nam z tego powodu niezmiernie miło, bo daje to dowód na poważne podejście firmy LEPA (Enermax) do polskojęzycznych odbiorców.

 

Wygląd zewnętrzny i budowa

LEPA Aquachanger 240

Aquachanger 240 został zrealizowany według zasady konstrukcji trójdzielnej, próżno szukać tutaj jakichkolwiek „wodotrysków” czy innowacji. Chłodzenie prezentuje się dość klasycznie, można wręcz określić je nudnym, choć z całą pewnością tradycjonaliści będą usatysfakcjonowani.

LEPA Aquachanger 240

Grubość chłodnicy wynosi 27 mm, podobnie jak w przypadku Liqtech’a. Niestety, w tym modelu nie uświadczymy podkładek tłumiących drgania, co jest oczywistym elementem poczynionych oszczędności. Niemniej jakość wykonania radiatora stoi na wysokim poziomie, a powierzchnia lakiernicza zdaje się być odporna na trudy eksploatacji. Ciekawostką może być fakt, że chłodnica niniejszego AIO do złudzenia przypomina tą, którą Corsair wykorzystał w dużo droższym H100i. Identyczne są wymiary, kształt komór, sposób nitowania, a nawet materiał budulcowy (aluminium).

LEPA Aquachanger 240Producent wyposażył komplet w dwa wentylatory osiowe, o średnicy łopatek 120 mm, operujące w zakresie 500-2300 obr./min. Nietypowa faktura „śmigieł” to efekt optymalizacji, poczynionej w celu uzyskania wysokiego ciśnienia statycznego.

LEPA Aquachanger 240

Stopę bloku wodnego wykonano z miedzi. Jakość obróbki nie pozostawia wiele do życzenia, natomiast osobną kwestią są wymiary elementu. Podstawa została zaprojektowana tak, aby idealnie nakryć procesor dla socketów z rodziny LGA 115x. Na potrzeby jednostek z większym rdzeniem, tj. LGA 2011(-3) czy 1366, powierzchnia kontaktu jest niewystarczająca, a część IHS znajduje się poza obrysem absorbera ciepła. Nie wróży to dobrze w kwestii wydajności na platformach HEDT (X79, X99).

LEPA Aquachanger 240

Z kolei top „bloko-pompki” jest konstrukcją z tworzywa sztucznego. Materiał jest matowy, nie ulega zabrudzeniom, prezentuje się przyzwoicie. Nie zabrakło też podświetlenia, w tym konkretnym przypadku trafiło na czerwone diody LED. Z jednej strony jest to ciekawy smaczek stylistyczny, z drugiej zaś obrany schemat kolorystyczny poniekąd narzuca aranżację wnętrza peceta, gdyż iluminacji nie da się deaktywować.

Zastosowane węże są względnie elastyczne, generalnie nie powinny w żaden sposób utrudniać montażu. Zastrzeżeń nie mamy również do ich długości, wynoszącej mniej więcej 30 cm.

 

Montaż

Zapinka jest identyczna jak w modelu Enermax Liqtech 240, co tyczy się zarówno płytki retencyjnej jak i pozostałych elementów montażowych. Nie inaczej rozwiązano kwestię zasilania. Pompka zadowala się pojedynczym gniazdem 3-pin, zaś wentylatory należy podłączyć z pomocą adaptera typu Y 4-pin PWM.

Trudność przeprowadzenia procesu montażu, podobnie jak w przypadku Liqtech’a, oceniamy na znikomą.

SilverStone Tundra TD02-Lite

SilverStone Technology to tajwańska firma produkująca sprzęt komputerowy, znana z kilku naprawdę udanych obudów oraz płatka śniegu w logotypie. Jak nietrudno się domyślić, zważywszy na tematykę niniejszej publikacji, Azjaci zajmują się także kompaktowymi zestawami LC, a dzisiaj mamy okazję przetestować ich najnowszą propozycję w tej kategorii, zestaw Tundra TD02-Lite.

 

Specyfikacja techniczna

SilverStone TD02-Lite

Opakowanie i akcesoria

test_kompaktowych_chłodzeń_wodnych

Model TD02-Lite otrzymujemy w ascetycznym, szarym kartonie, którego powierzchnię zdobią monochromatyczne nadruki. Graficy wyjątkowo technicznie podeszli do powierzonego im zadania, bowiem pudło jest wolne od jakichkolwiek haseł reklamowych, a zamiast tego widnieją na nim kompletna specyfikacja urządzenia oraz schematyczny rysunek, pozwalający ocenić kompatybilność chłodnicy z posiadaną obudową. Bardzo praktyczny pomysł.

Zestaw załączonych dodatków, poza niezbędnymi częściami montażowymi, zawiera też jednogramową strzykawkę z niekonduktywną pastą termoprzewodzącą oraz adapter typu Y dla złącza 4-pin. Fabryczny kompozyt cechuje się dość rzadką konsystencją i umiarkowaną lepkością, co gwarantuje brak kłopotów przy nakładaniu. Niemniej warto uważać na przypadkowy kontakt ze skórą, a właściwie czymkolwiek poza IHS procesora, gdyż substancja niemiłosiernie brudzi.

 

Wygląd zewnętrzny i budowa

test_kompaktowych_chłodzeń_wodnych

Testowane chłodzenie SilverStone nie odbiega od większości rynkowych rywali, co doskonale widać już na pierwszy rzut oka, wszak nowa Tundra to szablonowa konstrukcja zamknięta, składająca się z dokładnie trzech elementów. Sześcienna bryła modułu blokowego pozwala domniemywać, że dostawcą OEM jest CoolIT Systems (aktualizacja [20.10.2015] - SilverStone zaprzecza, jakoby skorzystał z jakiegokolwiek OEM; liczne podobieństwa do produktów CoolIT - o których mowa w dalszej części tekstu - są przypadkowe), ale o tym już za moment, bo podobieństw do konkurencyjnych produktów jest znacznie więcej.

test_kompaktowych_chłodzeń_wodnych

Zacznijmy od dwuwentylatorowej chłodnicy, której wymiary wynoszą dokładnie 273x120x27 mm. Element, zgodnie z niechlubną tradycją all-in-one, został wykonany z aluminium, a kształt komór, sposób nitowania i lakier są identyczne jak w modelu LEPA (Enermax) Aquachanger 240, co rodzi skojarzenia z jeszcze jednym coolerem, Corsair H100i. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że wszystkie wymienione w tym akapicie chłodzenia korzystają z dokładnie tego samego radiatora.

test_kompaktowych_chłodzeń_wodnych

Jeśli chodzi o wentylatory, to w zestawie znalazły się dwie jednostki typu osiowego, APA1225M12, umożliwiające automatyczną regulację z wykorzystaniem sygnału PWM. Producent deklaruje, że maksymalna prędkość obrotowa wynosi 2500 obr./min, jednak przez cały okres trwania testów nie zanotowaliśmy wartości wyższej niż 2220 obr./min – zarówno po podłączeniu do gniazda na płycie głównej, jak i przy wykorzystaniu panelu Lamptron FC5V2.

test_kompaktowych_chłodzeń_wodnych

Niemniej największą wadą dostarczonych „śmigieł” nie jest ich zaniżona prędkość, ale fatalne tworzywo sztuczne wykorzystane do wytworzenia ramek. Czarny plastik okalający rotory jest miękki i podatny na deformacje, a zbyt mocne dokręcenie śruby mocującej może być brzemienne w skutkach. W praktyce nawet delikatny nacisk na płaszczyznę ramki powoduje jej ugięcie – czegoś takiego nie widzieliśmy nigdy, uwierzcie.

test_kompaktowych_chłodzeń_wodnych

Natomiast stopa bloku, jakby urwana z innej bajki, prezentuje się wyśmienicie. Absorber został wykonany z elektrolitycznej miedzi, a dokładność obróbki tego materiału plasuje TD02-Lite w ścisłej czołówce. Powierzchnia nie jest może lustrzana, ale przykładnie płaska i wolna od nawet najdrobniejszych skaz.

test_kompaktowych_chłodzeń_wodnych

Zastrzeżeń nie możemy mieć również do topu, bo wykorzystane do jego produkcji tworzywo zdaje się być solidne, a chropowata faktura nie zbiera odcisków palców. Sam design również może się podobać, zwłaszcza tradycjonalistom, choć warunkiem jest akceptacja niebieskiego podświetlenia LED, którego niestety nie da się wyłączyć. Niemniej wypada dodać, że światło emitowane przez diody cechuje się niespotykaną subtelnością, z pewnością nie razi, a w ciągu dnia iluminację można nawet przeoczyć.

test_kompaktowych_chłodzeń_wodnych

Całość konstrukcji zespalają 30-centymetrowe węże, które są kolejnym po chłodnicy elementem współdzielonym z zestawem LEPA (Enermax) Aquachanger. Łudząco podobny jest nie tylko sam wąż, ale i również sposób jego montażu, bazujący na nieusuwalnym pierścieniu. Elastyczność jest wystarczająca, podobnie jak w przypadku konkurencyjnego modelu.

 

Montaż

Zapinka również wydaje się podejrzanie znajoma, a w roli głównej ponownie pojawia się all-in-one ze stajni LEPA. Zaproponowany system montażowy jest w istocie jednakowy, co tyczy się zarówno części służących do umieszczenia bloko-pompki na jednostce obliczeniowej, jak i sposobu doprowadzenia zasilania - 3-pin dla pompy oraz 4-pin dla wentylatorów. Docisk jest bardzo dobry, a cała procedura szybka i intuicyjna.

Thermaltake Water 3.0 Performer C

Większość użytkowników kojarzy firmę Thermaltake z rynkiem obudów oraz zasilaczy, sporadycznie przypisując temu producentowi jakieś chłodzenie procesora. Tymczasem niewielu zdaje sobie sprawę, że Tajwańczycy oferują też szeroką gamę komponentów LC, wśród których znaleźć można m.in. zaawansowane bloki wodne. Nic więc dziwnego, że ten producent również zainteresował się segmentem zestawów kompaktowych, czego przykładem są produkty z serii Water 3.0. Do naszej redakcji zawitał model Performer, stanowiący propozycję dla użytkowników o mniej zasobnych portfelach.

 

Specyfikacja techniczna

test

 

Opakowanie i akcesoria

test

Zestaw zapakowano w dość niepozorne, granatowe pudełko, które opatrzono licznymi zdjęciami oraz specyfikacją techniczną. Wszystkie kluczowe parametry, wliczając w to listę kompatybilności z poszczególnymi podstawkami, zostały przedstawione w sposób czytelny, toteż trudno mieć na tym etapie jakiekolwiek uwagi.

test

Liczbę akcesoriów ograniczono do minimum. Producent zadbał tylko i wyłącznie o komplet części montażowych oraz pastę termoprzewodzącą, preaplikowaną na stopie bloku wodnego. Zabrakło jakichkolwiek ponadplanowych dodatków, co raczej nie powinno dziwić, wszak Performer jest jednym z najtańszych all-in-one na polskim rynku.

 

Wygląd zewnętrzny i budowa

test

Chłodzenie bazuje na bardzo popularnym schemacie, projekcie Asetek 4-generacji, który niedługo obchodzić będzie swoje trzecie urodziny. Tak więc mamy tu do czynienia z wyjątkowo opatrzoną, trójdzielną konstrukcją, składającą się z chłodnicy, elementu blokowego oraz węży.

test

Dokładne wymiary radiatora wynoszą 151x120x27 mm, zaś głównym budulcem jest aluminium. Komponent wykonany jest przyzwoicie, warstwa lakiernicza zdaje się być solidna, niemniej nasz fabrycznie nowy sampel posiadał kilka pogiętych finów, co w sposób oczywisty psuje odbiór całości.

test

Nieodzownym towarzyszem chłodnicy jest 120-milimetrowy wentylator osiowy, oznaczony symbolem PLA12025S12HH-LV. Jednostka operuje w zakresie 1000-2000 obr./min, pozwalając na automatyczną regulację przy pomocy sygnału PWM (złącze 4-pin, modulacja szerokości impulsu). Za miły akcent uznać można opleciony przewód zasilający. Koszulka nie powala gęstością, ale skutecznie maskuje wielobarwną wiązkę.

test

Podstawę odbiornika ciepła wykonano z miedzi, co oczywiście zaliczamy na plus. Jakość szlifu plasuje ekonomiczny cooler mniej więcej w połowie naszej stawki, wśród produktów t.j. Enermax Liqtech czy LEPA Aquachanger, a więc mamy tu do czynienia z powierzchnią relatywnie płaską, choć nie pozbawioną skaz w formie zarysowań powstałych w procesie obróbki materiału.

test

Blok wodny oraz pompę ukryto pod osłoną z tworzywa sztucznego, którego matowa faktura skutecznie maskuje drobne zabrudzenia - odciski palców i drobinki kurzu. Na czołowy fragment topu naniesiono cały szereg nadruków, kompletny logotyp producenta oraz nazwę modelu urządzenia. Pod emblematami nie znalazły się żadne diody LED, co w przypadku AIO jest rzadkością.

Całość zespalają wyjątkowo sprężyste węże o długości 30 cm, przywodzące na myśl „żelki” znane z modelu Zalman Reserator 3 Max.

 

Montaż

Montaż Performera jest bardzo intuicyjny, a cały proces ułatwia czytelna instrukcja obrazkowa.

Thermaltake Water 3_0 PerformerPierwszym krokiem jest przytwierdzenie odpowiedniej ramki do „bloko-pompki”, co odbywa się bez wykorzystania jakichkolwiek narzędzi.

Następnie należy podłożyć pod socket płytkę retencyjną i przykręcić ją czterema obustronnie gwintowanymi śrubami.

Wreszcie można umieścić chłodnicę w obudowie, jednocześnie osadzając odbiornik ciepła na procesorze. Nad prawidłowym dociskiem czuwa komplet szybkośrubek – rozwiązanie równie popularne co wygodne.   

Proces montażu finalizuje podłączenie zasilania, 4-pin dla wentylatora oraz 3-pin dla pompy cieczy. W praktyce oznacza to, że jedynie „śmigło” sterowane jest przez płytę główną, natomiast wirnik pompy pracuje ze stałą prędkością, wynoszącą dokładnie 3000 obr./min.

Thermaltake Water 3.0 Ultimate

Water 3.0 Ultimate to drugi produkt inżynierów Thermaltake w naszym zestawieniu. Niniejsze chłodzenie współdzieli wiele rozwiązań z ekonomicznym modelem Performer, scharakteryzowanym na poprzedniej stronie tego artykułu, ale nie dajcie się zwieść pozorom – Ultimate jest produktem znacznie większego kalibru.

 

Specyfikacja techniczna

Thermaltake Water 3_0 Ultimate

Opakowanie i akcesoria

test_chlodzenia

Już samo opakowanie coolera może robić wrażenie, wszak flagowego reprezentanta serii Water 3.0 zapakowano w pudło o imponujących gabarytach, dotąd niespotykanych na rynku chłodzeń. Niemniej graficy nie silili się specjalnie na monumentalizm, a szata graficzna jest bardzo zbliżona do tego, co zaprezentowano przy okazji uboższego modelu.

test_chlodzenia

Pakiet załączonych dodatków także jest tożsamy, przynajmniej w przeważającym stopniu, gdyż zestaw rozszerzono jeszcze o rozgałęziacz 4-pin -> 3x4-pin. Cała reszta akcesoriów nie uległa zmianie, podobnie jak sposób dostarczenia pasty termoprzewodzącej, która i tym razem została preaplikowana.

 

Wygląd zewnętrzny i budowa

test_chlodzenia

Konstrukcyjnie Ultimate nie odbiega od tańszego pobratymca, gdyż inżynierowie zastosowali dokładnie ten sam OEM, zestaw Asetek 4-gen. Niemniej wzrok przykuwa sporych rozmiarów chłodnica, mieszcząca na jednej stronie aż 3 wentylatory 120 mm, co wśród gotowych układów wodnych jest spotykane nad wyraz rzadko.

test_chlodzenia

Dokładne wymiary elementu wynoszą niebagatelne 393x120x25 mm, niestety zastosowany materiał to w dalszym ciągu aluminium. Pewien internetowy klasyk głosi, że „tego się nie maluje”, niemniej inżynierowie Thermaltake „pomalowali” i zrobili to dobrze, bo powłoka lakiernicza jest najwyższej jakości. Tym razem nie stwierdziliśmy żadnych uszkodzonych finów, a to pozwala wystawić Tajwańczykom bardzo wysoką notę.

test_chlodzenia

test_chlodzenia

Dostarczone w komplecie wentylatory, na pierwszy rzut oka, wydają się identyczne z PLA12025S12HH-LV, który znalazł się w wersji ekonomicznej. Jednak tutejsze jednostki noszą oznaczenie TT-1225, zaś wyraźnie odróżnia je kształt łopatek. Innych zmian nie zaobserwowaliśmy – zakres operacyjny w dalszym ciągu wynosi 1000-2000 obr./min, natomiast zasilanie zapewnia opleciony przewód 4-pin PWM.

test_chlodzenia

test_chlodzenia

Zarówno stopa bloku wodnego, jak i jego obudowa, nie zostały zmodyfikowane. Szlif sprawia wrażenie dokładniejszego, acz można to zaliczyć na poczet specyfiki sampla. Brak istotnych różnic spowodował, że nietknięta pozostała także zapinka, co pozwala ocenić nam montaż Ultimate’a jako solidny i nieskomplikowany.

Zalman Reserator 3 Max

Zalman to jedna z tych firm, które trudnią się głównie produktami dla mas, łączącymi relatywnie niezłą jakość z przystępną ceną. Niemniej, od tej reguły, zdarzają się pewne odstępstwa, zaś jednym z nich jest linia chłodzeń wodnych – Reserator. Ciekawostką jest fakt, że u swojej genezy seria składała się z demontowalnych zestawów DIY. Dopiero najnowszy model, oznaczony cyfrą "3", dołączył do grona cooler'ów kompaktowych.

 

Specyfikacja techniczna

Zalman Reserator 3 Max

Opakowanie i akcesoria

Zalman Reserator 3 Max

 

Reserator 3 Max zawitał do redakcji w czarnym opakowaniu, przyzdobionym futurystycznym motywem. W gąszczu nadruków umieszczono niewielkie zdjęcie produktu, a także kompletną specyfikację techniczną, uwzględniającą listę obsługiwanych socket'ów. Ponadto, producent chwali się nagrodą, jaką chłodzenie zdobyło podczas CES 2013. Jesteśmy niezmiernie ciekawi, czy również podzielimy opinię targowego jury...

 

Zalman Reserator 3 Max

 

Zestaw ogranicza się do komponentów montażowych, jednorazowej saszetki z pastą STG-2 oraz sticker'a z logotypem Zalman. Nie zabrakło również instrukcji montażu, jak zwykle obcojęzycznej.

 

Wygląd zewnętrzny i budowa

Zalman Reserator 3 Max

 

Reserator 3 Max należy do najmniej rozbudowanych "kompaktów", oferując chłodnicę w standardzie 1x120. Pomimo pozornie klasycznej budowy, czyli podziału na odpromiennik i blok ze zintegrowaną pompą, produkt Zalman'a prezentuje dość oryginalną linię stylistyczną.

 

Zalman Reserator 3 Max

 

Nietypowy wygląd to zasługa zastosowanego radiatora, przypominającego bardziej walec, aniżeli typową chłodnicę do LC. Inżynierowie zrezygnowali z zastosowania komór, a całość cieczy przepływa jednym strumieniem. W teorii jest to rozwiązanie mniej restrykcyjne, pozwalające na zastosowanie słabszej (i cichszej) pompy. Problemem jest grubość owego "walca", która wynosi dokładnie 79 mm, a to skutecznie uniemożliwi montaż urządzenia w niektórych obudowach.

 

Zalman chwali się, że chłodnicę wykonano w całości z miedzi, która została dodatkowo poniklowana. Niewątpliwie odnotowujemy to na poczet zalet. Przeciwnie do zastosowanego wentylatora, który jest elementem niewymienialnym. Rotor cechuje się prędkością obrotową rzędu 2200 obr./min (z redukcją PWM) oraz niebieskim podświetleniem, pozbawionym możliwości wyłączenia. Żadna z tych cech nie rokuje dobrze – zarówno dla estetów, jak i "cichofili".

 

Zalman Reserator 3 Max

 

Stopa bloku, wzorem radiatora, również jest elementem miedzianym. Na tym kończą się jej atuty, bowiem jakość powierzchni woła o pomstę do nieba. Najbardziej uderzyła nas lekka wypukłość podstawy, widoczna w jej górnych partiach.

 

Zalman Reserator 3 Max

Z kolei top wykonano z niezbyt solidnego tworzywa sztucznego, zwieńczając go logiem producenta. Ten element także podświetlono niebieskimi diodami LED. Oczywiście nie ma mowy o jakiejkolwiek deaktywacji oświetlenia.

 

Honor inżynierów ratują węże. Ich wysoka elastyczność mogłaby stanowić wzór do naśladowania, dla wszystkich innych producentów AIO. Dzięki wysokiej plastyczności węży, chłodzenie można zamontować właściwie w dowolny sposób, lokując chłodnicę tam, gdzie tylko zechcemy – o ile długość (30 cm) okaże się wystarczająca.

 

Montaż

Montaż Zalman Reserator 3 Max opera się na wykorzystaniu backplate, jednak inżynierowie zaimplementowali poszczególne mechanizmy w sposób wyjątkowo nieumiejętny.

 

Na wstępie należy umieścić cooler w obudowie, przykręcając radiator do jednej ze ścianek. W tym celu stosujemy kwartet śrub M3, dostarczonych przez producenta.

 

Zalman Reserator 3 Max

 

W kolejnym etapie trzeba przytwierdzić do bloku odpowiednią ramkę montażową, co odbywa się z pomocą aż ośmiu śrub.

 

Zalman Reserator 3 Max

 

Następnie rozpoczyna się gimnastyka, do której warto zatrudnić sobie asystenta. Backplate, po uprzednim skonfigurowaniu dla użytkowanej podstawki, należy podłożyć pod socket CPU. Właśnie na tym etapie potrzebna będzie druga osoba, bowiem płytka retencyjna nie ma jakiegokolwiek punktu zaczepienia, wyjąwszy śruby Philips ("krzyżak"), którymi przytwierdzamy blok wodny do CPU. Jedna osoba musi przykręcać odbiornik ciepła (od awersu płyty), podczas gdy druga przytrzymuje backplate.

 

Rozwiązanie inżynierów Zalman to coś, jakby jechać z Łodzi do Szczecina, zatrzymując się na postój w katowickim McDonald's. A przecież wystarczyło zapewnić odpowiednie kołki oraz znane wszystkim "szybko-śrubki", by uniknąć wszelkich problemów.

Testy wydajności i kultura pracy

Wydajność

SilverStone TD02-Lite

SilverStone TD02-Lite

 

Kultura pracy

SilverStone TD02-Lite

Podsumowanie

Antec H2O 1250

H2O 1250 to jedyny produkt w naszym teście, który sprostał wyzwaniu, rzuconemu przez wysokiej klasy chłodzenia powietrzne. Amerykański "kompakt" zdołał delikatnie pokonać Noctuę NH-D14, plasując się na równi z jej świeżo wydanym następcą - NH-D15. Sęk w tym, że odbyło się to kosztem bardzo niskiej kultury pracy, co naszym zdaniem jest nieakceptowalne.

Pomijając aspekty użytkowe (jeśli ktoś godzi się z obniżeniem wydajności w trybie "Silent"), chłodzenie wodne Antec to ciekawa propozycja dla ludzi, którzy ponad wszelkie wykresy cenią sobie gadżeciarstwo. Aplikacja GRID pozwala na personalizację podświetlenia, a sam zestaw prezentuje się nieźle, co może być cennym argumentem dla wielbicieli moddingu. Dodatkowo AIO, wzorem innych urządzeń tego typu, pozostawia dużo przestrzeni w obudowie. Nie tylko umożliwiając montaż wysokich pamięci RAM, ale również pozwalając na ekspozycję płyty głównej.

Antec H2O 1250 otrzymuje wyróżnienie "Wart uwagi" z wyraźną adnotacją, że jest to sprzęt adresowany jedynie do wąskiej grupy odbiorców, lubującej się we wszelkiej maści "wodotryskach".

 

Test kompaktowych chłodzeń wodnych (AIO)

Test kompaktowych chłodzeń wodnych (AIO)

 

Enermax Liqtech 240

Liqtech 240 tylko nieznacznie ustąpił liderowi – propozycji Antec'a. Jednakże jego konstrukcja okazała się dużo bardziej ergonomiczna, zapewniając łatwiejszą konserwację i pozwalając na wymianę wentylatorów. Warto też nadmienić, że "dwieście-czterdziestka" jest zestawem znacznie cichszym, aniżeli amerykański konkurent, jednak dalej ustępuje tutaj "nieśmiertelnej" NH-D14 (oraz oczywiście NH-D15).

"Kompakt" od Enermax może nie jest tak efektowny jak konkurencja, ale stonowany design zapewnia mu sympatię wszystkich tych, którzy stronią od barokowego przepychu.

Enermax Liqtech 240 również otrzymuje od nas wyróżnienie "Wart uwagi".

 

Test kompaktowych chłodzeń wodnych (AIO)

Test kompaktowych chłodzeń wodnych (AIO)

 

Zalman Reserator 3 Max

Reserator 3 Max to produkt mogący aspirować do miana "wtopa roku". Dzieło koreańskich techników, pomimo szeregu pozornie innowacyjnych rozwiązań, jest chłodzeniem o bardzo niskiej wydajności, niewspółmiernej do ceny oraz poziomu emitowanego hałasu. Chłodzenie od Zalman'a wyraźnie odstawało od stawki.

Zalman nieco broni się oryginalnym wzornictwem, dobrej jakości pastą i kapitalnymi wężami. Tylko, czy kogokolwiek przekona to do zainwestowania ponad 350 złotych? Śmiemy wątpić.

 

Test kompaktowych chłodzeń wodnych (AIO)

Test kompaktowych chłodzeń wodnych (AIO)

 

Cooler Master Nepton 140XL

Nepton 140XL nie zdobył korony króla wydajności, ale okazał się produktem o ergonomii przewyższającej konkurencyjne projekty. Inżynierowie Cooler Master zaimplementowali w swoim chłodzeniu rozwiązania, których konkurencyjne AIO mogą jedynie pozazdrościć. Niech za przykład posłuży obecność wlewu, pozwalającego na uzupełnienie ubytków cieczy. Mała rzecz, ale znacznie przedłuża żywotność – co by nie mówić – drogiego urządzenia.

I właśnie dochodzimy do kluczowej partii tego akapitu – cena. Trzy i pół stówy to poniekąd standardowa kwota, z jaką trzeba się liczyć przy kupnie „kompaktu”. Patrząc na realia rynku, jest to po prostu norma, co jednak nie zmienia faktu, że w naszym odczuciu cena zdaje się być wysoka. Zbyt wysoka, aby móc mówić o opłacalności zakupu.

Tym sposobem, Nepton 140XL zainteresuje jedynie wąską grupę zagorzałych entuzjastów, godzących się z dopłacaniem za gadżety. Jeśli należycie do takiego grona użytkowników, i chcecie w pewien sposób wyróżnić swój komputer przez montaż nietypowego systemu chłodzenia, to produkt Cooler Master jest właśnie dla Was.

Zestaw otrzymuje od nas wyróżnienie „Innowacyjny”.

 

Cooler Master Nepton 140XL

Cooler Master Nepton 140XL

 

LEPA Aquachanger 240

Aquachanger 240 jest taką przysłowiową „szarą myszką” wśród licznej konkurencji. Produkt LEPA właściwie nie dał rady się wyróżnić, zarówno w pozytywnym jak i negatywnym znaczeniu tego słowa. Urządzenie, podobnie jak wszystkie produkty w teście, jest satysfakcjonująco wydajne i niestety dość głośne. Do tego dochodzą jeszcze potencjalne problemy, jakich doświadczyć mogą posiadacze platform HEDT.

W istocie największą zaletą tego All-in-One jest, nieco paradoksalnie, cena. Zestaw można nabyć w Polsce już za około 290 złotych, co stanowi kwotę o ponad 20% niższą niż konkurencyjne oferty. Gdyby tylko stworzyć jakiś ranking opłacalności „gotowców”, to Aquachanger niewątpliwie zająłby jedną z czołowych lokat. Tak więc jeśli zależy Wam na zakupie kompaktowego chłodzenia wodnego, a nie chcecie przy tym słono przepłacić, to warto skusić się na propozycję inżynierów LEPA. Z tego powodu produkt otrzymuje od nas wyróżnienie „Opłacalny”, jako jeden z najtańszych na rynku „kompaktów” wyposażonych w chłodnicę typu 2x120.

LEPA Aquachanger 240

LEPA Aquachanger 240

 

Thermaltake Water 3.0 Performer C

Budżetowy zestaw Thermaltake, mimo że uplasował się raczej w dolnych partiach stawki, zdołał nas pozytywnie zaskoczyć. Patrząc na cenę i gabaryty chłodzenia, spodziewaliśmy się jego druzgoczącej porażki, tymczasem Performer nawiązał skuteczną walkę ze znacznie droższym Reserator 3 Max, finalnie okazując się produktem wydajniejszym i znacznie cichszym. Na poczet zalet najmniejszego reprezentanta serii Water 3.0 wypada zaliczyć jeszcze nieskomplikowany montaż oraz wentylator, który w razie potrzeby można wymienić (lub dołożyć drugą sztukę do konfiguracji push-pull).

Odrębną kwestię stanowi dyskusyjna opłacalność zakupu, wymagająca rozważenia wszystkich argumentów za i przeciw. Filigranowy układ wodny wyceniono na 219 złotych, co stanowi ciekawą ofertę w tej klasie, niemniej nietrudno o alternatywy wśród chłodzeń powietrznych. Z doświadczenia możemy powiedzieć, że klasyczne radiatory zapewniają (na ogół) wyższą kulturę pracy, przy zachowaniu porównywalnej efektywności.

W stronę Water 3.0 Performer powinni spojrzeć przede wszystkim ci, którzy kompletują miniaturowe zestawy w formacie ITX, gdzie schemat laminatu płyty głównej uniemożliwia montaż standardowego, wieżowego coolera. Z tego tytułu postanowiliśmy uhonorować to chłodzenie wyróżnieniem „Wart Uwagi”.

Thermaltake Water 3_0 Performer

Thermaltake Water 3_0 Performer

 

Thermaltake Water 3.0 Ultimate

Najbardziej rozbudowany układ wodny w naszym teście zaprezentował się z bardzo dobrej strony, zasłużenie zapewniając sobie wysoką lokatę. Trójwentylatorowy system chłodzący, w najbardziej wymagającym teście, rozprawił się z topowym chłodzeniem powietrznym, Noctua NH-D15, oraz przeważającą większością rywali w swojej klasie. To godne pochwały osiągnięcie, które mówi samo za siebie.

Niestety znakomita wydajność została okupiona nadmierną emisją hałasu, bowiem „flagowiec” od Thermaltake jest nieakceptowalnie głośny. O ile sama pompka nie daje się przesadnie we znaki, o tyle trio załączonych wentylatorów to katorga dla uszu użytkownika. Z całą pewnością znajdą się tacy, którzy określą to zjawisko mianem naturalnej cechy typowego all-in-one, i zbagatelizują. Sęk w tym, że „typowe all-in-one” kosztuje powiedzmy trzy i pół stówy, a nie nieomal 600 złotych jak omawiane teraz urządzenie. Jeśli producent pragnie zawojować rynek zestawem Water 3.0 Ultimate, to drastyczna obniżka ceny jest koniecznością. W innym wypadku ten cooler pozostanie jedynie ciekawostką zza sklepowej witryny, nieopłacalną nawet dla najbardziej zagorzałych entuzjastów.

Tak czy inaczej doceniamy topowy produkt Thermaltake, który wysoką efektywnością zasłużył na wyróżnienie „Wydajny”.

Thermaltake Water 3_0 Ultimate

Thermaltake Water 3_0 Ultimate

 

SilverStone Tundra TD02-Lite

Tundra TD02-Lite jest żywym dowodem na to, że zestawu all-in-one nie należy oceniać tylko i wyłącznie na podstawie zastosowanej chłodnicy. Przypomnimy, że cooler spod szyldu śnieżynki współdzieli wiele rozwiązań z modelem LEPA Aquachanger 240 – chłodnica, zapinka, węże i złączki - a mimo tego odnotował wyraźnie lepsze wyniki. Za produktem SilverStone przemawia głównie świetna jakość wykonania podstawy bloku, co zapewne przykłada niemałą cegiełkę do finalnego rezultatu, aczkolwiek nie należy zapomnieć też o atrakcyjnej linii stylistycznej, bo z doświadczenia wiemy, że ten czynnik bywa często tym decydującym o wyborze konkretnego chłodzenia.

Listę wad należy rozpocząć i zakończyć na jednym aspekcie, wentylatorach, które nie dość, że są wykonane z fatalnego tworzywa, to na dodatek generują ogromny poziom hałasu. Pamiętamy, jak ostro skrytykowaliśmy układ Antec H2O 1250, właśnie za kulturę pracy, ale TD02-Lite ustanowił w tej materii nowy, ewidentnie niechlubny rekord. Nie chodzi tu jedynie o szum tłoczonego powietrza, co przy 2220 obr./min jest całkowicie naturalne, ale nadrzędnym problemem są terkoczące łożyska obydwu jednostek, które milkną dopiero po zredukowaniu napięcia zasilającego do 6-7 V.  

Zestaw SilverStone Tundra TD02-Lite otrzymuje od nas dwa wyróżnienia, Wydajny oraz Stylowy, co jest namacalnym dowodem wysokiej efektywności oraz estetycznego, przyjemnego designu.

SilverStone TD02-Lite

SilverStone TD02-Lite

*Podana cena jest ceną sugerowaną przez dystrybutora. Zestaw TD02-Lite powinien być dostępny w Polskich sklepach od połowy przyszłego miesiąca, t.j. sierpień 2015. W praktyce ceny okazują się nieco niższe od sugerowanych.

Test kompaktowych chłodzeń wodnych (AIO)

>> Zapraszamy do skomentowania publikacji <<

 

 

Zobacz więcej w kategorii chłodzenia:

Alphacool Eisberg 240

Fractal Design Kelvin S36

Test coolerów CPU


  • Gigabyte
  • Seagate
  • Enermax
  • Cenowarka.pl
  • Cooler Master
  • Zotac
  • Chieftec
  • XFX
  • BenQ
  • Asus
  • Intel Corporation
  • Aquatuning.pl