Overclock.pl » Testy i recenzje » Test obudowy NZXT S340

Test obudowy NZXT S3402015-12-15 13:24:01 |  Kamil Zieliński (Kapitan)

777.jpg Nazywa się S340 i została wyprodukowana przez firmę NZXT. To nowoczesna obudowa komputerowa o typowych gabarytach, obsługująca płyty główne w najbardziej popularnych formatach. Posiada kilka modnych i coraz częściej stosowanych w tym przedziale cenowym rozwiązań. Jaki to przedział? Od 300 złotych w górę. Czy warto ją kupić? Sprawdźmy. Do tej pory mój kontakt z obudowami tej firmy ograniczał się jedynie do oglądania ich zdjęć. Pierwsze modele wizualnie przypadły mi do gustu. Na fotografiach prezentowały się znakomicie - błyszczały, miały oryginalne kształty, podświetlanie i wyglądały futurystycznie. Przy wyborze obudowy dla siebie, kierowałem się także innymi atrybutami jak kultura pracy, jakość wykonania, możliwości wentylacji i łatwość montażu podzespołów. Na podstawie wyszperanych w Internecie opinii zdecydowałem w końcu wybrać coś innego. Od tej pory na rynku trochę się pozmieniało, ale oczekiwania nabywców pozostają w gruncie rzeczy te same.

Obudowa musi się podobać

 

 

NZXT S340 dotarła do mnie w estetycznym opakowaniu, które samo udaje obudowę, a to za sprawą grafik rozmieszczonych po bokach. Pudło nie obciąża mózgu informacjami i hasłami reklamowymi.

S340 ma kilka charakterystyk, z którymi kojarzyłem wszystkie obudowy NZXT. Jest futurystyczna, błyszcząca, ma okno. Możecie ją znaleźć w kilku wersjach kolorystycznych białej, czarnej i czarnej wraz z kolorowymi wstawkami.

Tym razem jej kształt nie jest czymś szczególnym, na pierwszy rzut oka to typowy prostopadłościan. W dodatku całkiem ładny, a to dzięki proporcjom i połyskującym bokom.

Część frontową wykończono blachą, taką jak boki. Jest idealnie gładka, co oznacza, że jeśli chcecie zamontować tam napęd optyczny, czytnik kart czy cokolwiek innego, to nie dacie rady.

 

Zgodnie z ostatnio panującym trendem, po prostu nie zamontujemy nic z przodu.

Pomiędzy przednią ścianą, a tą “właściwą”, tzn. metalową konstrukcją obudowy, jest szpara, która robi za wlot powietrza i ułatwia przenoszenie obudowy.

Również góra jest gładka, nie licząc wytłoczenia na wentylator. Ostatnio testowane obudowy przyzwyczaiły mnie, że na górze obudowy można spodziewać się możliwości montażu więcej niż jednego wentylatora. W tym przypadku S340 jest bardziej tradycyjna.

Panel I/O stanowią tylko dwa USB 3.0, wejście/wyjście audio i podświetlany przycisk Power.

Z tyłu standardowo mamy dużo otworów wentylacyjnych i miejsce do montażu zasilacza na dole. Nowością jest przykręcana ramka w tym obszarze. O tym, do czego służy jeszcze wrócimy.

Pod spodem znajdziemy filtr przeciwkurzowy, przez który będzie przepływało powietrze wciągane przez zasilacz. Obudowa stoi na wysokich nóżkach, które zostały ogumione w celu zminimalizowania drgań.

Obudowa musi pomieścić podzespoły

Tak jak w recenzowanym niedawno Fractal Design S, tak i tu wewnątrz nie przewidziano możliwości montażu napędów czy dysków w czymś takim jak kosze. Jest to związane z coraz większą popularnością cyfrowej dystrybucji oprogramowania. Wolna przestrzeń sprzyja fanom chłodzenia cieczą.

 

Miejsce na chłodnicę znajduje się właśnie z przodu i nie znajdziemy tam zamontowanego fabrycznie wentylatora.

Po zdemontowaniu frontpanelu, tradycyjną metodą “na szarpnięcie”, z przodu widzimy ogromny filtr przeciwkurzowy trzymający się dzięki magnesom.

Z pewnością dojrzymy wentylatory zamontowane na górze i z tyłu obudowy, tak by wyciągały rozgrzane powietrze z środka.

Na dole jest ogromna piwnica. Ktoś kiedyś wymyślił, by ten obszar izolować kawałem blachy, tak by odseparować zasilacz i rzeczy montowane na dole od tych podzespołów, które zajmują się liczeniem i przy tym bardzo się grzeją.

Niektórzy twierdzą, że poprawia to cyrkulację powietrza i wefekcie temperatury powinny być niższe. Pewnie wielu z Was docenia także walory estetyczne takiego rozwiązania. W S340 “buda” jest zaokrąglona, dzięki czemu wygląda zgrabnie. Niestety ze względów użytkowych nie jestem fanem tego rozwiązania. O tym jeszcze za chwilę pomówimy.

Gdzie zamontować dyski? Miejsce na dwa SSD znajduje się w górnej części wyżej opisywanej piwnicy. Chcąc zamontować HDD, trzeba w końcu zbadać, co znajduje się z drugiej strony obudowy.

Piwnica skrywa obszar na dwa nośniki danych 3,5”. Co ciekawe nie ma tam żadnych koszy, ani w środku nie znalazłem żadnych szyn montażowych dla dysków. Po prostu wsuwamy dysk i przykręcamy śrubkami, co jest możliwe po zdemontowaniu frontowej części obudowy.

Chcecie zamontować zasilacz? To musicie wykręcić ramkę, o której wspominałem przy opisie tylnej części obudowy. Niezbyt to wygodne.

Obudowa musi być funkcjonalna

Po testach obudowy Silentium PC M60W doszedłem do wniosku, że ludzkość idzie w kierunku utrudniania sobie życia. Kiedy 5 lat temu dokonałem zakupu obudowy z podobnego przedziału cenowego, nie miałem żadnych problemów z montażem podzespołów. W Antec 300 wszystko miało swoje miejsce, było idealnie spasowane i montaż trwał bardzo krótko, a większych problemów nie było także gdy trzeba było wymienić nagrywarkę czy dokupić dysk.

Byłem przygotowany, że piwnica oznacza kłopoty. Płytę główną trzeba wkładać pod kątem, manewrując. Zanim ją przykręcimy najlepiej od razu przypiąć przewody panelu I/O. Później, ze względu na piwnicę, trudno będzie je wpiąć.

Jeśli macie modularny zasilacz, to przypnijcie odczepiane wiązki przed montażem go w piwnicy, bo później poziom trudności tego zadania osiągnie bulwersujący poziom. Zasilacz wkładamy z zewnątrz obudowy, od tyłu, po wykręceniu ramki.

Teraz należałoby zamontować dyski. SSD zamontujemy w podstawce, którą ściągniemy z góry piwnicy. Najpierw trzeba przewlec kable przez przewidziane w odpowiednich miejscach otwory. Następne przypiąć do dysku, już “sklejonego” z podstawką, a tą z powrotem wpasować na miejsce i przykręcić.

Kartę graficzną sugeruję montować na końcu, a kable układać tak, by nie wypiąć przypadkiem tych od panelu I/O.

Opisuję to dość dokładnie, byście nie musieli się złościć jak ja. Jeśli rzadko coś wymieniacie, czeka Was po prostu jednorazowa zabawa, wymagająca odrobinę planowania. Taki już urok piwnicy.

NZXT należy się pochwała za możliwości aranżacji okablowania. Przemyślano rozmieszczenie otworów na wiązki przewodów. Miejsca za backplate mamy wystarczająco dużo, by je tam poukładać.

Podsumowując ten aspekt, muszę przyznać, że nie jest to obudowa dla wszystkich. Jeśli chcecie aby wymiana czy odkurzanie podzespołów nie zajmowały Wam dużo czasu, nie będziecie zbyt szczęśliwi. Co innego jeśli na prawdę lubicie się tym zajmować i mieć wszystko poukładane co do milimetra.

 

Obudowa ma wspierać chłodzenie cieczą

Chłodnicę można zamontować z przodu. Na górze nie ma na to miejsca. Fani chłodzenia cieczą mają w tym przypadku zdecydowanie mniejsze pole do popisu niż osoby, które zdecydują się kupić tańszą SilentiumPC M60W czy niewiele droższego Fractal Define S.

Obudowa musi być przewiewna

Obudowy z dwoma wentylatorami w standardzie stały się normą w tym przedziale cenowym już wiele lat temu. Zazwyczaj para “śmigiełek” wystarcza, by wybrać rozgrzane powietrze nawet z mocno wysilonych podzespołów. Tutaj mamy do czynienia z dwiema jednostkami o średnicy 120 mm. To wentylatory NZXT FN V2. Gdybyście chcieli je kupić oddzielnie, to nie są dostępne w zbyt wielu sklepach, a cena jaką przyjdzie Wam zapłacić to około 50 złotych.

Fabryczne wentylatory zepniemy razem i podłączymy do zasilacza za pomocą wtyczki Molex. Szum jaki generują, gdy włączymy komputer sugeruje, że dostają napięcie 12 V, żeby pracować na pełnych obrotach. Niestety brak tu kontrolera obrotów, a to źle, bo ma go testowany niedawno SilentiumPC M60W, który to jest nawet tańszy.

Wyżej wspomniana obudowa oferowała nawet możliwość całkowitego wyłączenia wentylatorów, które i tak pracowały cicho. W przypadku S340 musimy sami zadbać o odpowiednie przejściówki. Przynajmniej łożyska są ciche, pod tym względem jest lepiej niż w wentylatorach Antec.

Testy

Platforma testowa

Procedura testowa

Sprzęt ob­cią­żo­no bench­mar­kiem Uni­gi­ne He­aven, a do spraw­dze­nia tem­pe­ra­tur wy­ko­rzy­sta­no naj­now­szą do­stęp­ną wer­sję HWMo­ni­tor. Tem­pe­ra­tu­ra oto­cze­nia wy­no­si­ła 22 stop­nie. Ob­ro­ty wen­ty­la­to­rów kar­ty gra­ficz­nej zo­sta­ły usta­wio­ne na sztyw­no, do war­to­ści 40%, pro­gra­mem MSI After­bur­ner. Rów­nież ob­ro­ty wen­ty­la­to­ra chło­dzą­ce­go pro­ce­sor zo­sta­ły usta­wio­ne na sztyw­no, po­przez do­star­cze­nie mu na­pię­cia 12 V.

Naj­pierw plat­for­mę roz­grza­łem poprzez test benchmarkiem, następnie kom­pu­ter do­stał kil­ka­dzie­siąt mi­nut na prze­wen­ty­lo­wa­nie się i usta­bi­li­zo­wa­nie tem­pe­ra­tur. Wów­czas uru­cho­mi­łem ko­lej­ny test, po któ­rym za­no­to­wa­łem tem­pe­ra­tu­ry.

Wy­ni­ki pre­zen­tu­je ta­be­la:

NZXT S320

Warto odnieść rezultaty do zbliżonej konstrukcji SilentiumPC M60W. Bohaterka tej publikacji przegrywa pojedynek. M60W ma więcej otworów wentylacyjnych, trzy wentylatory, a dodatkowo dwa z nich miały większą średnicę (14 cm).

SilentiumPC M60W

Trzeba także pamiętać, że do obudowy nie wejdzie zbyt wysoki schładzacz. Producent deklaruje 161 mm, co powinno umożliwić montaż większości układów z średniej półki cenowej.

Obudowa ma być dobrej jakości

W tym przypadku jest całkiem dobrze. Konstrukcja jest stabilna, lakier dobrze położony, a błyszczące powierzchnie wcale nie zbierają zanieczyszczeń jak odkurzacz. Blachy są sztywne, nie ma mowy, żeby np. góra wpadała w drgania ze względu na pracujący w tym miejscu wentylator. Całość jest dobrze spasowana.

Gorzej jest z dodatkami do konstrukcji. Chciałoby się możliwości regulacji wentylatorów. Dolny filtr przeciwkurzowy powinien dać się zdemontować bez konieczności przekręcania budy na bok. Filtr przydałby się także na górze, gdyż w tej cenie to standard. HDD nie mają żadnego wytłumienia. Dyski SSD montujemy na piwnicy co stawia pod znakiem zapytania sens jej użycia. W końcu miała pochować “brzydkie” podzespoły, a SSD z ogromnymi naklejkami nie zwyciężą w komputerowym konkursie piękności.

Podsumowanie

NZXT S340 to całkiem porządnie wykonana, stabilna konstrukcja, cechująca się stonowanym wyglądem. Wizualnie jest bardziej gablotą na Wasz sprzęt. Jeśli pomyślicie o wyglądzie podzespołów, dobierzecie wszystko kolorystycznie i zainwestujecie w odpowiednie dodatki, możecie zamienić komputer w “wystawę”. Minimalistyczny, lecz elegancki wygląd będzie podkreślał Waszą pracę i pomysł.  To największy atut S340 i w tej sytuacji zainteresowanym mogę polecić tą obudowę.

To nie jest sprzęt dla wszystkich. Jeśli nie lubicie zbyt dużo grzebać przy montażu podzespołów, nie będziecie zbyt zadowoleni. Przynajmniej w trakcie wykonywania tej czynności, bo jeśli macie dobry pomysł, to efekty powinny wynagrodzić Waszą pracę.

Pod względem możliwości wentylacji S340 wypada całkiem przyzwoicie, ale powiedziałbym, że wpasuje się w standard, do którego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Dwa wentylatory w konstrukcji za takie pieniądze, to po prostu “must have”, a ilość miejsca na dodatkowe śmigła również jest standardem od dawna.

Czy obudowa oferuje coś więcej? Jej funkcjonalność niczym nie zaskakuje. Więcej możliwości mają nawet znacznie tańsze konstrukcje. Największą bolączką jest brak kontrolera obrotów wentylatorów i przy okazji zatok 5,25”, w których moglibyśmy go dodatkowo zamontować. Oferta obudów za ponad 300 złotych jest ogromna i nie postawiłbym S340 wśród tych najbardziej funkcjonalnych.

Czekam na kolejną obudowę NZXT, bo S340 jako konstrukcja jest dobrą bazą do kolejnych ulepszeń i dodatków.

>> Za­pra­szam Was do dys­ku­sji i oce­ny po­szcze­gól­nych roz­wią­zań. <<

  • Enermax
  • Asus
  • Cenowarka.pl
  • XFX
  • Aquatuning.pl
  • Cooler Master
  • Intel Corporation
  • Gigabyte
  • Chieftec
  • BenQ
  • Seagate
  • Zotac