Overclock.pl » Testy i recenzje » Bitfenix Prodigy - niech moc będzie w ITX

Bitfenix Prodigy - niech moc będzie w ITX2016-01-25 18:34:31 |  Kamil Zieliński (Kapitan)

781.jpg W czasie ostatnich świąt Bożego Narodzenia, mikołaj przebrany za kuriera przywiózł mi matowym vanem kolejną obudowę do testów. Tym razem miałem sprawdzić coś innego - zwykle zajmowałem się konstrukcjami w formacie ATX, marudząc na każde rozwiązanie wymyślone po 2007 roku. W końcu nasz naczelny podjął karkołomną próbę unowocześnienia mnie i moich poglądów na nowy rok. Z tego powodu delegowano mi zadanie przetestowania czegoś obsługujące mniej standardowe płyty główne, w mniejszym formacie Mini-ITX. Pewnie kręciłbym nosem, gdyby nie fakt, że padło na obudowę firmy Bitfenix. Prędzej odmówiłbym spożywania piwnego napitku.

Wstęp - do trzech razy sztuka

Kontynuując wstęp dodam, że jest to już trzecia propozycja tej firmy, którą miałem okazję dokładnie sprawdzić. Parę lat temu byłem posiadaczem obudowy Colossus, która początkowo wydawała mi się idealna. To ogromna, mega funkcjonalna, świetnie wyglądająca, przewiewna i dobrze wyciszona konstrukcja. Jednak z czasem pewne jej elementy zaczęły się zużywać, przez co top obudowy wpadał w drgania i upierdliwie przy tym hałasował. Gdybym recenzował Colossusa po pierwszych miesiącach użytkowania, pewnie oniemiały z zachwytu kazałbym Wam go kupić. Po dłuższym czasie, z powyższych powodów, zacząłem rozglądać się za czymś innym i, nawiasem mówiąc, jak dotąd nie mogę znaleźć obudowy dla siebie.

Kolejne były słuchawki Flo. Wszystkie cechy, które dotyczą wyżej wspomnianej obudowy, mógłbym przypisać także tym słuchawkom. Dobrze grały, świetnie wyglądały i, ze względu na odpinane przewody i mikrofon, były także funkcjonalne. To też wyraziłem w recenzji. Po kilkunastu miesiącach wylądowały w naprawie, gdy cieniutkie przewodziki wewnątrz przestały łączyć. Również ich materiał zapomniał, jak przetrwać próbę czasu.

Dlaczego przynudzam zbyt długim wstępem, zamiast po prostu zrobić normalny test jak wszyscy? Chciałbym, żebyście wiedzieli, że testuję obudowę jako osobnik przyzwyczajony do starych i sprawdzonych pomysłów i mam doświadczenie, które może pomóc w znalezieniu ewentualnych wad, które potencjalnie mogłyby wyjść na jaw dopiero po pewnym czasie od zakupu. Zobaczymy, czy uda mi się coś znaleźć, a przy okazji, czy przekonam się do nowych rozwiązań.

Zapoznanie z Bitfenix

Ani się obejrzałem, a minęło kilka ładnych lat, odkąd firma Bitfenix wprowadziła na rynek high-endową obudowę Collossus. Następnie przyszła kolej na kilkanaście innych konstrukcji, które miały podbić serca i portfele mniej wymagających użytkowników, skok w bok w postaci słuchawek, zasilacza i pełną gamę akcesoriów jak porządne okablowanie, oświetlenie, a nawet całkiem nowe panele wymienne do starych obudów. Z tego powodu warto zajrzeć na stronę internetową producenta i zastanowić się, czy nie warto zafundować sobie kolorowego bajeru, który może nie poprawi wydajności komputera, ale za to na pewno samopoczucie oglądającego.

Tak oto trafiła do mnie obudowa Prodigy, wraz z dodatkowym panelem bocznym wyposażonym w okno, trochę kabla i oświetlenie.

Specyfikacja

Wygląd zewnętrzny

Gdy już wypakowałem obudowę z porządnie zabezpieczonego kartonu, zacząłem rozmyślać, czy jej wygląd nie zasługuje przypadkiem na oddzielną recenzję. Prodigy przypomina nieco komputer Power Mac od Appla. Zapożyczyła podobne proporcje i uchwyty na górze i na dole. Nie bronię nikomu inspiracji, jeśli jest twórczym rozwinięciem pierwowzoru. Tak jak w tym przypadku.

Jako całokształt Prodigy prezentuje się rewelacyjnie! Jej widok wprowadza w pogodny nastrój i wywołuje wylewne komentarze nawet u osób kompletnie niezainteresowanych IT. Mój egzemplarz hipnotyzuje niebieskim kolorem, pełnym energii jak podskakujący szczeniaczek. Podobno czerwone samochody są szybsze, od tej pory zacząłem wierzyć, że niebieskie komputery także.

Niezależnie, czy planujecie ją postawić w pokoju urządzonym specjalnie dla dziecka, w swoim prywatnym biurze czy w salonie obok wypasionego sprzętu, wszędzie tam będzie cieszyć wzrok. Sprawdźmy, czy wszystkie szczegóły są równie dopracowane.

Przód obudowy w przypadku mojego egzemplarza jest gładki, ale Prodigy występuje także w wersjach z perforowanym frontem, a dodatkowo producent sprzedaje wymienne panele różniące się kolorem czy wykończeniem. Ozdobnikiem jest aluminiowe logo, które także można sobie dokupić, gdyby ktoś chciał. Kłopot w tym, że w moim przypadku jest dość krzywo przyklejone.

Lewa ścianka obudowy domyślnie jest pokryta otworami wentylacyjnymi, dzięki którym zamontowana w tym rejonie karta graficzna będzie mogła swobodniej oddychać, tzn. się wentylować. Szkoda, że nie ma za nimi czegoś hamującego kurz.

Podobnie jak w przypadku wymiennych paneli przednich, tak i tu ściankę boczną można sobie wymienić. Chcemy wersję z oknem, to proszę bardzo - producent ma taką w sprzedaży. Wzięliśmy na warsztat również taki dodatek, żeby sprawdzić, jak bardzo odmieni on obudowę.

Niestety okno nie jest zbyt duże, ani przyciemniane dla lepszego efektu, a mój egzemplarz świeżo po rozpakowaniu przywitał mnie sporą rysą. Prodigy jest więc jedną z niewielu obudów, która nie zyskuje zbyt wiele z przezroczystym bokiem.

Dodatkowo specyfika obudowy powoduje, że przez okno raczej niewiele widać i w przypadku mITX to według mnie zbędny dodatek. Wersja z dziurkami prezentuje się wystarczająco dobrze. Warto zaopatrzyć się w podświetlanie wnętrza, daje bardzo ciekawy efekt.

Panel I/O umieszczono na... prawej ściance konstrukcji. Tam mamy przyciski Power, Reset, wejście/wyjście audio i dwa porty USB 3.0.

Prawie całą górę obejmuje ogromny panel z otworami wentylacyjnymi, skąd wydobywać się będzie gorące powietrze. Naturalnie jest ono lżejsze niż zimne, stąd, zgodnie z prawami fizyki, ciepło ucieka tędy z obudowy. Możemy przyspieszyć jego obieg poprzez instalację w tym miejscu dodatkowych wentylatorów (dwóch jednostek po 120 mm).

Wspominałem już o uchwytach, ale jeszcze nie mówiłem, że są one dość cienkie i w mojej konfiguracji dość mocno się wyginały przy przenoszeniu. Pomimo faktu, że wewnątrz nie było dedykowanej karty graficznej, a kosze na dyski twarde świeciły pustkami. Oznacza to, że jeśli napakujecie dużo rzeczy do środka, powinniście na to uważać.

Wracamy do wyglądu zewnętrznego. Powyższy panel można łatwo zdemontować. Po zwolnieniu blokady część wygina się, dzięki czemu łatwiej ją "podwadzić" i zdjąć. Wolałbym coś solidniejszego, jak np. front panel testowanej w ubiegłym roku SilentiumPC M60W.

Pod spodem mamy dość podobną sytuację. Obudowa nie ma normalnych nóżek, stoi na uchwytach. Widoczne są tam otwory wentylacyjne, którymi powietrze wtłaczane jest do zasilacza. Przed kurzem chroni filtr. Aby go zdemontować, wyciągamy go z tylnej części obudowy, niestety nie da się 'w bok'. Ponowne ułożenie filtra po omacku może zająć sporo czasu i pewnie trzeba będzie przechylić obudowę.

Z tyłu widzimy otwory wentylacyjne tylnego wentylatora, dwie perforowane zaślepki dla karty graficznej (tak, karty z 3-slotowym chłodzeniem odpadają), i miejsce na zasilacz, wzbogacone specjalną ramką, którą trzeba będzie zdemontować i przykręcić do zasilacza, jak w przypadku SilentiumPC M60W.

Podsumowując ten etap - skrzynia hipnotyzuje wyglądem, dzięki specyficznym i "sympatycznym" kształtom, dodatkom i żywej kolorystyce. Przyglądając się jej szczegółowo, widzimy, że to i owo mogłoby być zrobione lepiej. Logo jest krzywo naklejone, panel boczny z oknem nie powala, całości brakuje szlifu i precyzyjnego dopasowania. Zajrzyjmy do środka.

Wnętrze

Rozebrana obudowa dalej wygląda nieźle. Przód można uzbroić nawet w potężny wentylator (140/180/200/230mm) albo dwa 120 mm - opcjonalnie mamy tam jeden 120 mm.

Na górze jest miejsce na jedno urządzenie typu 5,25". Dyski można instalować w dwóch demontowalnych koszach, umieszczając je w specjalnych sankach. Da się obejść bez śrubek, choć przyznam, że system szybkiego montażu Bitfenixa niezbyt przypadł mi do gustu.

Nie jest do końca wygodny, ani też nie tłumi całkowicie drgań. Po zdemontowaniu koszów na dyski, w środku zrobi się nawet trochę miejsca dla fanów chłodzenia cieczą.

Fakt, że do nowoczesnego PC coraz ciężej polecić klasyczny dysk talerzowy. Miejsca na SSD jest pełno i, nawet po pozbyciu się koszy na HDD, można je przykręcić np. do wewnętrznej ścianki bocznej, tej z panelem I/O.

Jeśli chodzi o kompatybilność z różnymi układami chłodzącymi procesor, to najlepiej... nie przesadzać. Co prawda redakcyjny Cooler Master, dzięki możliwości obracania go, zmieścił się tak, że nie zasłonił miejsca na kartę graficzną...

... ale za to musiałem wypożyczyć moduły pamięci RAM z niskowyprofilowanymi radiatorami, a ogromne HyperXy poszły w odstawkę. W necie krążą fotki z zamontowanym kolosem pokroju Phanteks PH-TC14, więc jak widać dla chcącego nic trudnego.

Dodatkowo postanowiłem upchnąć tam jeszcze nagrywarkę. Niestety dało się ją wpiąć "na ostatni guzik", przez co okablowanie już stykało się z wentylatorem, a napęd i tak wystawał poza front panel.

A co z kartą graficzną? Długość raczej nie będzie Was ograniczała, bardziej fakt, że zmieścimy tylko układy z chłodzeniem zajmującym dwa sloty.

Terytorium zasilacza jest wyraźnie odgrodzone od reszty. Nie jest to popularna ostatnio "piwnica", na którą trochę marudziłem przy testach SilentiumPC M60W czy NZXT S340, ale i tak zbyt długie jednostki tam nie wejdą. Tak popularny model jak SilentiumPC Vero M1 600W miał jeszcze odrobinę luzu, ale XFX Pro 1250W zdecydowanie tam nie pasuje.

Prodigy standardowo ma dwa wentylatory, z których można wyczytać oznaczenie BFF-SCF-12025KK-RP, czyli są to najprawdopodobniej wentylatory Bitfenix Spectre.

W każdym razie cechują się one przyzwoitą kulturą pracy, a wg producenta przy prędkości obrotowej 1000 RPM oferują przepływ powietrza 43,5 CFM i poziom hałasu 20 dBA. Z jakiegoś powodu wentyle nie chciały się kręcić, gdy prąd dostarczała im płyta główna. Prawdopodobnie dostawały za niskie napięcie, więc do życia zmusiłem je podłączając do zasilacza za pomocą przejściówek.

Całość jest dość podatna na modding i, przy wsparciu producenta w postaci dodatkowych paneli bocznych i frontowych, mamy całkiem duże pole do manewru przy "customizacji". Z pomocą przychodzą także akcesoria jak przedłużki do kabli i podświetlanie. Okablowanie Bitfenix, które także miałem okazję sprawdzić, prezentuje się rewelacyjnie i jest precyzyjnie dopasowane - nie trzeba się szarpać z płytą główną z obawą o jej uszkodzenie. Jeśli nie planujecie zakupu obudowy z szybą, to chociaż zainteresujcie się podświetlaniem.

Wnętrze jest funkcjonalne. W zależności od potrzeb można w nim zamknąć pełno dysków albo wypasione chłodzenie na procesor z wydajną kartą graficzną, a nawet chłodzenie cieczą. Budę można porządnie przewentylować uzupełniając ją wentylatorami, ale jeśli jesteście fanami ciszy, to lepiej... nie włączajcie takiego komputera.

Podsumowanie

Komu mógłbym polecić Bitfenix Prodigy? Jest to konstrukcja przeznaczona do płyt głównych w formacie Mini-ITX, ale to nie do końca obudowa dla entuzjastów małych komputerków. Zmieścimy w niej także całkiem rozbudowany układ chłodzenia, wydajną kartę graficzną, jak i kilka dysków twardych. Z tego powodu skrzynka wcale nie jest tak mała, więc jeśli Waszym głównym kryterium jest, by zajmowała jak najmniej miejsca, to pewnie rozejrzycie się za czymś mniejszym. W moim odczuciu przydałoby się nawet, by obudowa "urosła" po centymetrze z każdej strony, tak by dało się zmieścić w niej kartę graficzną zajmującą trzy sloty, mocniejszy zasilacz i np. nagrywarkę wraz z wydajnym chłodzeniem procesora.

Prodigy jest dostępna w kilku wersjach kolorystycznych, z pewnością wybierzecie coś dla siebie. Czarny egzemplarz powinien być zdecydowanie bardziej stonowany, natomiast testowany przeze mnie niebieski wprost hipnotyzował i zarażał pozytywną energią. Osoby zwracające uwagę na wygląd mają duże pole do popisu, bo firma Bitfenix oferuje dodatkowe wymienne panele, urozmaicające wygląd. Panel boczny z oknem troszkę mnie zawiódł, natomiast rekomenduję zakup podświetlania. Zwykle służy ono do wyeksponowania zawartości, ale w tym przypadku warto eksponować samą obudowę. Niestety w tym aspekcie znalazło się kilka drobnych niedopatrzeń, ale nie psują one pozytywnego odbioru całokształtu.

Prodigy standardowo wyposażona jest w dwa całkiem niezłe wentylatory i jest to optymalna ilość, w obudowie do komputera, który w zamyśle ma być mały, bardziej energooszczędny i chłodny. Gdybyście mieli inny zamysł, możecie zamontować wewnątrz dodatkowe wentylatory i z pewnością dacie radę przewentylować nawet najbardziej wymagające podzespoły, jakie jesteście w stanie tam zmieścić. Niestety skrzynka słabo radzi sobie z wyciszaniem podzespołów, ale nie do tego ją stworzono.

W małych obudowach jest duży potencjał, niestety miniaturyzacja kosztuje. W tym przypadku 300 złotych. Gdybyście nie byli zainteresowani formatem Mini-ITX, Prodigy jest też dostępna w wersji, która pomieści bardziej popularne płyty główne mATX. Zdecydowanie polecam.

>> Za­pra­szam Was do dys­ku­sji i oce­ny po­szcze­gól­nych roz­wią­zań. <<

  • BenQ
  • Chieftec
  • Cenowarka.pl
  • XFX
  • Aquatuning.pl
  • Seagate
  • Gigabyte
  • Zotac
  • Asus
  • Intel Corporation
  • Cooler Master
  • Enermax